nie mogę tak po prostu uwierzyć, że to już tak wiele czasu minęło. przecież jak dziś pamiętam nasze pierwsze chwile, pierwsze spacery, nieśmiałe trzymanie za ręce, buziaki. to było tak bardzo niedawno, to żyje we mnie tak, jakbyśmy wciąż w tym trwali,, kiedy traciliśmy zmysły dla siebie. dzień, w którym poraz pierwszy sami spotalismy sie pod azetem zaczęło zmieniać się całe życie, powstała jedna wspólna droga, którą mimo wielu rozstajów, wybojów, dziur i innych, wciąż idziemy razem, dłoń w dłoń. przez wszystkie te dni było tak bardzo różnie...było dobrze, świetnie, cudownie, radośnie, szczęśliwie, poruszająco, nudno, zwyczajnie, nijako, było tak po prostu, było źle, tragicznie, strasznie, boleśnie, smutno, zimno, oschle i mogłabym wymieniać bez końca, bo przez całe te 1034 dni przetrwaliśmy, doświadczyliśmy miliarda różnych emocji, uczuć, sytuacji i nieważne jak było i jak długo trwała dolina, którą szliśmy, ważne, że wyszliśmy z niej znów na górę, na piękną górę, z której możemy oglądać minione 34 miesięce ze łzami w oczach, ze szczęściem, z miłością w sercu. to góra naszej miłości, na której ogrzewa nas piękne słońce, wypala ból i cierpienie, rozgrzewa radość i przywiązanie. to wszystko nawet ciężko nazwać, ciężko opisać w tych iluś tam słowach, w limicie notki tutaj. tego nie sposób opowiedzieć. to wszystko jest w nas, w kolorowych pudełeczkach, z których niektóre mają wszystkie kolory tęczy, a niektóre są szare jak listopadowy dzień, który niejeden razem przeszliśmy. a wszystkie te pudełeczka zawierają tysiące wspomnień, chwil, uczuć, obrazów. są w nas, niezakurzone, i to jest dowód na to, że my wciąż istniejemy, że chcemy istnieć. a teraz zapomnijmy o tych szarych, zakopmy je w kupie tych kolorowych, barwnych i pięknych i idźmy dalej, jeszcze mocniej trzymając się za dłonie. niech każdy kolejny dzień będzie lepszy, piękniejszy, a nasze serca mocniejsze. mocniejesze, moje o Twoją miłość, a Twoje o moją.
dziękuję za te pierwsze wspolnie spędzone wakacje nad morzem, mam nadzieje że bedzie takich więcej, nawet kiedy krzycze że jestes ogromny syfiasz to uwielbiam prac twoje brudne białe skarpetki które są już szare ; ), kiedy przytulasz jak najmocniej do siebie i mówisz że burza zaraz przejdzie i dajesz buziaka prosto w czółko, wspaniałe dwa tygodnie. będę zawsze je wspomninąć z uśmiechem na twarzy a mis na łóżku zawsze przypominał o tobie i własnie o nich, nieważne ile na niego czekałam im dlużej czekałam tym bardziej mnie ucieszył, dziękuję, że znosisz mnie kazdego dnia, że chcesz to robić. i wiedz, że jesteś jedną z najcudowniejszych 'rzeczy' jakie dostałam od życia, jedną z tych 'rzeczy' która w ogóle mi się udała... dziękuję. ;*
A TERAZ CHCE TWÓJ UŚMIECH KIEDY MÓWIE "NAJSŁODSZY PYLUL NA ŚWIECIE"
daj pylula :*