Onet mnie wkurwia. Przechodzę na fbl. Może wstawię swoje zdjęcie.
Zaraz idę się uczyć z PO. Dziś waga pokazała 61,9.
Wzrost 171.
EDIT.
Bilans dziś:
3 kanapki, jabłko2x kawa, trochę frytek, trochę mięsa, trochę paluszków, paczka prażynek
Powoli siła zaczyna mnie opuszczać, miałam taką ochotę na fast foody!
No ale nic, jutro z rana lecimy pobiegać.
Kurwa padne po 5 minutach.
Zaczyna mnie łapać dół. Nie powinien, bo z tymi osobami nie mam już kontaktu, ani te sprawy mnie już nie dotyczą i całą sobą jestem wierna Lubemu. Ale niesmak dalej pozostał.
Po tym jak starszy brat mojego byłego gwałcił byłego. Przez ładnych parę lat. A on nic.
No nic. Dobra mniejsza z tym.
Luby akceptuje odchudzanie. Żeby można było to jeszcze nazważ odchudzaniem.
Muszę wrócić do palenia, aby zabijać napady.