kurwa no nie. no po prostu kurwa no nie. najbardziej zrąbany weekend od marca. tak bardzo wszystko źle i tak bardzo kumulacja zła. i nie , nie dlatego że walentynki. gdyby nie to że na insta prawie wszyscy srają tym jak bardzo się kochają lub jak bardzo mają na walentynki wyjebane to pewnie nawet nie zauważyłabym że są dziś walentynki, walędrinki czy walętynki czy jak kto tam chce to nazywać. nie. po prostu ten weekend to kumulacja złości, frustracji, zniechęcenia, zmęczenia i irytacji. i bezsilności. i probą oswojenia się z myślą , że niektórzy ludzie to jednak naprawdę chuje. przepraszam, Chuje. próba udawania bycia miłym czy zbycia kogoś byle gównem nie przykryje prawdziwej natury. ZASADA KIJA I MARCHEWKI moi drodzy. GDZIE MOJA MARCHEWKA? i nie mam tu na myśli jakiejś kurwa zwiędłej marchewki która przeleżała 2 lata w piwnicy pod stertą ziemniaków. chcę zajebiście dobrą marchewkę. ALBO KURWA WCALE. to jest mega słabe. i pokazuje nie tyle brak sympatii co brak szacunku do mojej jakiejkolwiek inteligencji.
i tak poza tym, to wiele więcej wydarzyło się w te dwa pechowe dni, co wywołało moją irytację. KUMULACJA po prostu.
proszę wybaczyć łacinę podwórkową. ale CZASEM KURWA TRZEBA.