photoblog.pl
Załóż konto
Dodano: 3 KWIETNIA 2012

57

 

Trochę żałuję, że tak rzadko piszę, bo jak już do tego zmierzam, to nie wiem o czym napisać bo wszystko zapominam.

Zacznę od opowiedzenia Color Festival z którego jest zdjęcie. W pewną sobotę wybraliśmy się do miasto Spanish Fork. Zajeło nam to około godziny drogi z Provo,ale było warto. Samochód musieliśmy zaparkować dosłownie z kilka kilometrów dalej, bo nigdzie nie było miejsc parkingowych, ogólnie na ulicach panował lekki chaos ze względu na liczbę ludzi i samochodów na drogach. Także po około godzinnym spacerze do naszego celu, my byliśmy jeszcze czyści, a ludzie którzy wracali byli już kompletnie brudni (tak jak na zdjęciu powyżej). Wyglądałoby to na farbę, ale to jest taki specjalny kolorowy proszek, którego wystarczy tylko trochę, i strasznie się brudzi. Jeszcze nie będąc na miejscu, ale dopiero idąc, ludzie sypali to na ciebie, albo jacyś obcy ludzie stawali ci na drodzę mówić darmowe przytulenie, żeby cię w taki sposób wybrudzić. T wszystko działo się przy takim dużym kościele, bo ogólnie organizowane jest to przez jakąś religie z okazji świętowania rozpoczęcia wiosny. Było tak strasznie dużo ludzi, że chyba naprawdę nigdy w życiu nie widziałem tylu w jednym miejscu, wszystko śmiesznie wyglądało, bo wszyscy byli pokolorowani, spotkałem tam wielu znajomych. Później o 17.00 było takie wydarzenie, że na scenie grali jakąś dziwną muzykę, i wystrzeliwali te proszki w powietrze, było tego tak dużo że nie widziałeś osoby która stoi obok ciebie. Pomimo tego, że miałem okulary, oczy mnie szczypały od tego, i w gardle 'drapało' od tego. Później zmęczeni szliśmy długą drogą powrotną, do samochodu, ale przed tym poszliśmy do meksykańskiej restauracji, ludzie się patrzyli, ogólnie śmiesznie było, bo zapomnieliśmy kard i nie mieliśmy wystarczająco gotówki by zapłacić, ale jakoś udało nam się wybrnąć. W drodze powrotnej też się wydarzyło parę śmiesznych rzeczy, o których niestety nie mogę tutaj napisać. Ogólnie rzecz biorąc ten festival jest mega popularny nie tylko tutaj w Utah, ale i także w całych stanach, słyszałem nawet że mówili o tym na tvn24 o tym. 

Co w szkole? Obowiązków za dużo nie ma, myślę że nauczyciele już powoli wrzucają na luz, bo zakończenie roku zbliża się wielkimi krokami, a poza tym w przyszłym tygodniu przerwa tygodniowa od szkoły. Np. Na angielskim skończyliśmy omawiać książkę, i jutro zaczynamy oglądać film., na matmie nauczyciel sobie kupił Ipoda i co lekcje pokazuje nam jakieś nawe opcje co się z niego nauczył, ceramika - kończymy projekty kubków, i już zaczeliśmy robić maski. Na current issues zawsze zamuł. Z tym, że na tańcach zaczęliśmy robić indywidualne projekty taneczne, chodzi o to, że musimy stworzyć grupy, wybrać tańiec, zrobić do teog choreografie, i później będzie szkolny konkurs. My już wybraliśmy ludzi do naszej grupy, i postanowiliśmy tańczyć sambę, ale nie będzie to zwykła samba, tylko tematyczna z afrykańskim klimatem. Jak narazie fajnie się zapowiada, ale nie chce za dużo mówić, na pewno później będzie filmik na fejsie. 

W zeszłym tygodniu obejrzałem strasznie dużo filmów. Chodziliśmy dużo do kin, jak i wypożyczaliśmy. Najbardziej zrobił na mnie wrażenie Hunger Game. Jest tu straszna moda na to, dosłownie wszyscy to przeczytali i obejrzeli. FIlm naprawdę wyczepisty. Jakiś tydzień temu była tego premiera tutaj, to ciekawe kiedy przyjdzie do Polski, bo naprawdę warty obejrzenia. Oprócz tego obejrzałem ostatnim czasie Women in Black, Crazy Love, Anne of Green Gables. 

Już powoli zbliża się czas powrotu. Naprawdę nie wiem jak będę musiał się z tym wszystkim rozstać, bo to naprawdę jest także kwestia przyzwyczajenia do tego wszystkiego tutaj, do czego zdążyłem się już oswoić i przywiązać. Ale z drugiej strony zbliża się także czas wakacji, i brak szkoły, na które już szykuje powoli plany, i będą zaczepiste. 

 

Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika wocio.