Fotka trochę zamazana, ale jedyna normalna którą mam z Macall, z weekendowego wyjazdu w góry, który opiszę poniżej.
Tak więc, w piątkowe popołudnie wyjechaliśmy do takiego jakby hotelu w którym mogliśmy korzystać z wielu atrakcji. Na początku przyjechaliśmy, dostaliśmy pokoje rozpakowaliśmy się, i poszliśmy do takiego wielkiego salonu gier, spędziliśmy tam dosłownie kilka godzin, później była zorganizowana dyskoteka dla wszystkich grup mieszkających w tym ośrodku, było dużo ludzi, fajna muzyka, fajnie się bawiłem, i tak piątkowy dzień zleciał. Sobotę rozpoczęliśmy śniadaniem o 8.30, i następnie poszliśmy na narty. Nigdy jakoś nie miałem jakoś okazji próbowania zimowych sportów, ale tak się złożyło że jestem w miejscu które 'żyje' zimowymi sportami, gdyż mówi się że jest tu najlepszy śnieg na świecie. Wracając do nart, w sumie to nie są takie tradycyjne narty, ale nie wiem jak to się właściwie nazywa, jak widzicie na zdjęciu do nart dostaliśmy takie kijki i chodziliśmy po takiej specjalnej ścieżce podczas której co jakiś czas yły górki, niektóre naprawdę strome. Oczywiście zaliczyłem parę gleb, ale myślę że i tak jak na pierwszy raz dobrze sobie radziłem. Po nartach musiałem opuścić ośrodek, ze względu na turniej w Center Stage. Ostatnio pisałem mega dużo o tańcu to tylko napiszę, że był to jakiś dziwny, inny niż wszystkie, nie wiem czemu jakoś mi się nie podobało, ale z tańcami ze szkoły tańczyliśmy standard medly zajmując 1 miejsce, i z Lauren tańczyliśmy Pre-Champ kończąc na 2 miejscu ! A po turnieju spotkała mnie mega miła niespodzianka, o której zaraz napiszę. Tak więc pojechaliśmy z Lauren do restauracji uczcić nasze 2 miejsce, i podczas jedzenia znajomi wydzwaniali do mnie i sms gdzie jestem,kiedy wrócę, bo chcą gdzieś iść i czekają u mnie w domu. Tak więc jakieś pół godziny później wracam do domu w którym Kathy mówi mi że byli moi znajomi i żebym do nich zadzwonił po poszli. Ja wchodzę do pokoju, a tam na łóżku siedzi Amanda mówiąc pewne słowa po polsku które je wcześniej nauczyłem ale nie mogę powiedzieć jakie, ale w każdym razie śmiesznie to brzmiało i wyglądało, i przy zapalaniu światła z mojej szafy wyskakuje 5 osób, także krzycząc pewne polskie słowa. Hahah, w pierwszym momencie mega się przestraszyłem bo nie wiedziałem o co kaman (taka pierwsza reakcja) bo generalnie nikt nie wchodzi do mojego pokoju, i na pewno ich bym się tam nie spodziewał haha. No ale w każdym razie było to mega zabawne. Po czym pojechaliśmy do Amandy na film, którego i tak nie oglądaliśmy bo przegadaliśmy wszystko, planując sobie co będziemy robić podczas 3 dniowej wycieczki do Idaho. Naprawdę, mega świetnie się z nimi bawię, nabrałem do nich już takiego zaufania, gadamy o wszystkim i o niczym, cieszę się że ich poznałem. I oto w taki sposób zleciał mi weekend. Co dalej ? W poniedziałek wzięło mnie przeziębienie, myślę że po tych nartach i turnieju. Wczoraj po treningu szkolnym bardzo mile spędzony czas z Britney. Postanowiliśmy pojechać na obiad i udaliśmy się do KFC, w sumie to pierwszy raz tu KFC jadłem bo jest tu milion innych fast food'ów i powiem szczerze że było takie sobie, wole kubełek z polskiego KFC. Przesiedzieliśmy chyba ze 2 godziny rozmawiając na pewne głębsze tematy, o których fajnie czasem pogadać. Jeżeli chodzi o zdrowie, to już czuje się lepiej choć jeszcze mnie trochę trzyma. Jutro podczas szkoły wbijamy na lunch do mnie do domu, Kathy przygotuje pizze czy coś w tym rodzaju, także będzie faza ;P. W szkole po staremu dziś lekcje skończyliśmy szybciej ( tylko do 12 ) . I tak oto czas mi tutaj szybko mija. Za dwa dni turniej w UVU, później Idaho o którym pisałem wcześniej , także na pewno się tu nie nudzę. A tym czasem kończę i idę spać !