Wczorajszy dzień miał być taki byle jaki, ale po rozmowie z
Darią na gg i rozmową z moją mamą pojechałam do
Wiecanowa -
Daria zaczynała tam swoją przygodę z końmi.
Super że mama się zgodziła żebym pojechała. Spędziłam 3 godzinki w miłym towarzystwie

. Stwierdziła że jak się wygrzeję na tym słońcu to mi katar przejdzie. Nie przeszedł, ale ja nie żałuję

.
Właściciel pyta się mi jak jeżdżę, a z tyłu słychać krzyk taty Darii
"Lepiej od Darii
" 
.
Taa, rodzice wierzą w siły swojego dziecka, wspierają je...

Ale przyznam że sprawiło mi to lekką przyjemność (pojawia się pewna tutaj cecha mojego charakteru

).
No więc pan
Rajmund zapytał czy dam radę na ogierem... wolałam nie ryzykować, bo gdyby mi się coś tam nie udało to byłabym spalona.
Najpierw miałam wsiąść na
Sabora (dobrze zapamiętałam to imię

Hmm...), on mi badzio pasował - miał identyczny rodowód jak Wili (tzn. nie ci sami rodzice, tylko te same rasy, czyli
wlkp i
x), ale skończyło się na siwej
Jowicie (
sp po ojcu
wlkp, 4 lata) i też byłam happy, bo jest bardzo ładna

.
No i bardzo brudna...
Jest bardzo chętna do współpracy, ma miły kłus chociaż jest trudna w prowadzeniu. Nie lubi wyjeżdżać narożników.
Ale tak to ładnie chodziła, może pomijając fakt że
nie chciała skoczyć beczek, ale to już inna sytuacja...
W końcu skoczyłyśmy

.
http://video.google.pl/videoplay?docid=346373235208050393 - jeden ze skoków

.
Anemia, anemia, anemia
.
Reszta była bardziej żywiołowa, ale oczywiście fot w samym skoku nie mam... są tylko po skoku

.
Jazda obfitowała w dramatyczne wydarzenia, bo
Daria za wolno najeżdżała na
Saborze (którego po 15 minutach jazdy na
Leonie dostała

) na krzyżaka, koń się zdezorientował bo nie wiedział czy skoczyć czy nie, w efekcie przewalił przeszkodę

, a
Daria z niego spadła (ma ona szczęście

Ja zawsze spadam na dupę albo na kręgosłup, a ona wylądowała na
2 nogach

SzOking).
Doszłam do wniosku, że my jakoś na siebie źle oddziałowywujemy jak jeździmy razem gdzieś indziej niż w
Balczewie
.
No bo jak Daria jeździła w
Zajezierzu na
Cecce to ja spadłam z
Szamana, teraz ona z tego...
Sabora
Sobora
Zabijcie mnie, ale nie pamiętam.
Ogólnie stwierdziłam że konie mi służą - prawie w ogóle nie kaszlałam, a smarkałam - i to mało - w samochodzie.
Ale dziś jeszcze siedzę w domu, na antybiotyku.
Nie zgadniecie co czytam...
Słownik Ortograficzny
A to wszystko przez to, że jutro idę walczyć o Złote Pióro Przedydenta Miasta Inowrocławia...
Trzymajcie za mnie kciuki
Na foci ja na galopującej Jowicie

. Ach te moje nogi... a lewa ręka jest taka odchylona, bo skręcałam, jakoś się przyzwyczaiłam tak odchylać ręce i robię to nieświadomie... eh

.
dccj !