I nic chyba tak nie boli jak puste obietnice składne
przez osoby na których zbyt mocno nam zależy.
podobno chcemy być tylko szczęśliwi? więc czemu, gdy coś sprawia nam radość, my to komplikujemy?
a tak coby nudno nie było? nie lepiej, stawać na głowie, by tak pozostało? zamiast siedzieć i myśleć 'czemu znowu się zjebało?'.
totalnie nie ogarniam mojego/naszego toku myślenia, jest chory.
przybiłabym Ci piątkę, w twarz, krzesłem.