Don't be sad because of people. They will all die.
nie ufałam sobie, ale jemu. szeptałam mu wieczorami swoje sektery,
to jemu zdradzałam wszystkie swoje mankamenty, potyczki, upadki. jemu opowiadałam wszystko.
przyszło gorące lato, gdy któregoś dnia stłukł mnie w drobny mak, jak porcelanę.
jednym zdaniem zabił mnie, znał mnie przeciez lepiej niż ja sama, mój błąd.
odpuścił, by po 5miesiącach wrócić i zamilknąć na kolejne 5.
bawiąc się mną jak marionetką, bo przecież do tego zostałam stworzona.
marianowskie dziołchy - chce do Was na czerwone winko :*