następnym razem pamiętaj, mniej emocjami, a więcej głową.
przyszedł czas pożegnać, ten nasz 'kochany' 2011r., który wcale nie był lepszy od 2010, choć miał,
ale narzekać nie można, bo dużo wspaniałych rzeczy się wydarzyło, bez względu na to jak się kończyły.
w pamięci utkwią na pewno: ferie w Wiśle, osiemnastki, maj i czerwiec z ogniskami w tle, cudowne wakacje,
dwie najlepsze zabawy, park pszczyński, Stodoła, wyprawa rowerowa z Monią, Pińczów,
siedemnaste urodziny pod sklepem, koniec października, andrzejki i miejmy nadzieje, że sylwester.
oby 2012r. mnie czymś zaskoczył, please.