Wczoraj próbowałam wrócić, ale brak mi wiary w to miejsce. Jakoś leci, nie czuję presji ze strony lo, chociaż chyba powinnam. Życie szkolne swoje, a ja swoje.. ciężko zmobilizować się do powrotu, dobrze mi z dala od tego wszystkiego.. Tego niegdyś miłego burdelu i paru uśmiechniętych twarzy.. Znów błędne koło. Blablabla, trudno. Nie wiem po co tu piszę. W gruncie rzeczy chyba nadal liczę, że to miejsce ułatwi mi porządkowanie myśli. Gówno prawda, to już nie przychodzi z tą samą lekkością jak kiedyś. Wszystko się zmieniło.. cholernie.
Over and over, over and over
I fall for you
Over and over, over and over
I try not to