Oh, society. Nic dodać nic ująć. Coraz mniejszą mam ochotę na wpadanie tutaj. Kiedyś traktowałam photobloga jak taki mini pamiętnik, lubiłam to miejsce, bo mogłam swobodnie przelać tu wszystkie myśli, kliknąc później czerwony krzyżyk i z lżejszym sercem pójść robić coś innego. Czas leci, dorastamy, mamy mniej czasu na takie duperele. Czyżby? Nie do końca. Coś poszło nie tak, część społeczeństwa wrosła się w tą wygodną internetową anonimowość i z wielkim zacięciem analizuje życie innych. Po co? Nie wiem. Nie widzę sensu w tym maniakalnym śledzeniem czyichś poczynań, zwłaszcza, że w większości przypadków obserwuje się tych, których się nie lubi. Boże, po co? Czy ktoś jest w stanie dać odpowiedź na to pytanie? Czy ktoś do cholery wie, po co takie internetowe larwy marnotrwaią swój czas ze złością obgryzając paznokcie i wlepiając nienawistne spojrzenia w zdjęcia obcej osoby? Gdzie jest logika? W głębi duszy ciągle się łudziłam, że da się takie osoby jakoś 'wyleczyć' z ich dziwacznej maniery i dałabym dużo żeby to zrobić.. Obecnie? Wątpię. Może kiedyś, ktoś, gdzieś wyjaśni mi sens wymyślania nieprawdziwych historyjek, prób dogryzania.. może. Jedyne co się ciśnie na usta to pytanie; What the hell went wrong? Nie prościej byłoby zająć się swoim życiem i pracować nad tym, żeby stać się bardziej wartościowym człowiekiem? Ach nie, zapomniałam. Łatwiej uczepić się czyjegoś tyłka i starać się pociągnąć drugą osobę w dół. Skąd w was tyle zawiści? Życzę wam, żebyście kiedyś w końcu przejrzeli na oczy i żeby nie było dla was za późno.