jak to jest możliwe, że nigdy nie umiem wyczuć momentu ?
Przecież miałam szansę. Był moment, kiedy mogłam zawalczyć i być szczęsliwa, ale niestety wybrałam kogoś innego i dużą cenę zapłaciłam za ten wybór.
Powinnam wyciągnąc nauczkę z tego co się wydarzyło. Powinnam pozwolić odejść przeszłości i ruszyć dalej.
Ale jak idiotyczna masochistka postanowiłam powtórzyć historię, bo w tym jestem mistrzynią. W powtarzaniu i dawaniu sobie w kółko "drugiej" szansy.
Z drugiej strony gdybym pozwoliła toczyć się wydarzeniom po swojemu i olać to co czuje, to pewnie zwariowałabym.
Dawno nie czułam się tak jak czuję się teraz.
Chyba nie jestem zakochana, ale na pewno to uczucie sprawia, że czuję się taka w pełni życia, że się usmiecham.
Tak, uśmiecham się. Pomimo tego co się wydarzyło jest osoba która samą swoją obecnością sprawia, że chcę żyć...
Pewnie nawet nie zdaje sobie z tego sprawy ile radości sprawia mi jego "Cześć" na gg, albo jego wzrok na mnie ;3
A gdybym tak jeszcze umiała powiedzieć czego chcę i postanowiła działać, to ABSOLUTNIE WSZYSTKO byłoby jak trzeba.
Gdybym chociaż raz zawalczyła o kogoś, o kogo WARTO WALCZYĆ !
Aaaaaa ! :(
Ale przegrałam, bo miałam szansę, ale niestety jej nie wykorzystałam.