Zajebiście normalnie....humor wisielca, ale co tam...dobijcie kapciem.
Zeszły tydzień w pracy po 11 godzin już nie mam ochoty tam chodzić. Na szczęście w czwartek przyjechał miły Marcin po makulaturę do sklepu i mogłam godzinę pobyć na świeżym powietrzu, spokojnie zapalić sobie papieroska, pogadać z normalnym człowiekiem noo i posłuchać muzyki (No bo przecież w sklepie nie może muzyka lecieć, bo radio prąd czerpie, a przepisy są przepisami - dramat)
Piątek był wolny...ale tylko od pracy. wizyta u lekarza...zapalenie oskrzeli i antybiotyk...zajebiście mnie to cieszy.
Weekend jakoś zleciał. W sobotę była osiemnastka Damiana...w tym samym miejscu gdzie była moja. Było tak drętwo, że nawet najlepsza obsługa pod słońcem zastanawiała się co z Nami, że nie tańczymy, nie smiejemy się i w ogóle...jednym słowem NUDA. A jeszcze nie mogłam się napić noo boo antybiotyk.
Niedzielny poranek fantastyczny, środek dnia dziwny bo jakoś niby siedziałam sama, troche pospałam, wieczór również był megaa. Mama kupiła mi książkę Alexandry Ive. Zajebiste są jej książki. KoChAm <3 !!!
Za to poniedziałek serii...."NIENAWIDZĘ PONIEDZIAŁKÓW"
Zmiana na 15:15 (z tym fajnie), ponad godzina wiszenia na telefonie z Czarkiem informatykiem bo nie działała kasa, komputer, skaner, drukarka - czyli NIC NIE DZIAŁAŁO. Można było się wkurwić. Musiałam umyć podłogę w całym sklepie. Później dostawa, która miała być na 17 przyjechała 19:30...trzeba było biegać żeby się wyrobić na czas. A już czarę goryczy przelał myster pan kierownik regionalny, który przyjechał na wieczorną rewizję. Myślałam, że spzedam mu kopa takiego, że wleci do tej swojej skody.
A jutro czeka mnie rozpakowywanie pięciu palet z dostawą...jakię to piękne...aż sie cofa człowiekowi na samą myśl.
Teraz najlepsze na koniec...musiałam prosić Michała, żeby po mnie przyjechał po pracy bo Daniel przez tego patafiana Kondzia (swojego ukochanego mechanika - nienawidzę szczerze tego człowieka) nie naprawił auta...
Także dzień zajebisty......
BŁAAAAGAM DOBIJCIE MNIEEEEEEEEE!!!!
Samotny dzień i samotny wieczór.
Idę do książki, a na odstresowanie moje ulubione
ZA TE PIĘTNAŚCIE BANIEEK!!!
http://www.youtube.com/watch?v=YU6BfPPusG4