Imię: Geralt Michaił
Nazwisko: Gawriłow
Wiek: 29
Data / miejsce urodzenia: b/d, któreś akta mówią o Czelabińsku
Frakcja: Czyste Niebo
"No to mamy problem" - głośno wyraził tajemniczy głos, którego właściciel przyciskał tłumik do mojego karku.
Swoją drogą, wyraził opinię która zdaje się całą naszą trójkę w tym samym momencie naszła.
Wiecie zapewne jak wygląda trójkąt. Ot figura, której punktami zasadniczymi są trzy wierzchołki, czy jakoś tak. Odcinek idący po prostej od wierzchołka do wierzchołka buduje nam ścianki. No to mniej więcej takie ścianki tworzyły nasze prawe ręce, każda dzierżąc pistolet i celując w głowę osoby przed sobą.
Ja trzymałem swojego wiernego, ciężkiego colta 1911.
Pocisk .45 Hydro Shock, półpłaszczowy z wydrążonym czubkiem z przyłożenia rozwalał głowę w strzępy. Dosłownie.
Pacjent którego opisowe rozbryźnięcie kości czaszki i masy mózgowej obrazowo starałem się przedstawić celował z ukraińskiego forta 12-tki w zasłoniętą ciemną chustą twarz przyjemniaczka, którego tłumik pistoletu twardo gniótł dziurę w moim karku.
"no to mamy problem".
Nie ma znaczenia czy dostaniesz w głowę z pocisku .45 hydro, czy z pełnopłaszczowego 9x18, czy z maleńkiego .22 ... i tak raczej nie czujesz się dobrze z kilkoma gramami ołowiu w czaszce.
Był to z pewnością akcent warty rozpatrzenia.
Najpierw.... Jak ja dopuściłem do takiej sytuacji ?!
I... jak się teraz z tego wywinąć ?
Nie wiem do dzisiaj jak by to się mogło dla mnie skończyć, gdybyśmy po kilku chwilach stojąc zastygnięci i myśląc któremu pierwszemu ta zabawa się znudzi, nie zostali otoczeni przez duchy.
Cholera! Jak to duchy ?
Jakkolwiek sytuacja patowa, z wycelowanymi w siebie pistoletami była....patowa, to jednak widok skierowanych w siebie kilku sztuk AK-74N i AN-94 Abakan odebrał nam chęci dalszych twardych negocjacji.
-odlużi arużjo !
Szczeknięcie rozkazu pozbawiało jakichkolwiek wątpliwości. Wsunięcie pistoletów do kabur uprzedziło o moment silny cios kolbą karabinu w łeb.
Upadając spostrzegłem tylko że słoneczne, czyste niebo baardzo szybko ciemnieje.
-aah, Geralcie Michaile Gawriłow, wybacz moim chłopakom. Nie mogli cię poznać, myśleli że jesteś jednym z tych cholernych renegatów, których szukali na spytki.
Buczacy i huczący mi we łbie głos powolutku zaczął się klarować. Odzyskiwałem zdolność widzenia, słyszenia... tylko jeszcze z kojarzeniem było słabo. Ale po kilku chwilach dotarło do mnie..
-Lebiediew ! Ty stary niedźwiedziu! Jak żyjecie, ojczulku?- Momentalnie się rozczuliłem widząc twarz której długie miesiące już moje oczy nie widziały.
- Za dużo czasu minęło odkąd miałem przyjemność oprowadzać Was po Zonie... Słyszałem że Wasza frakcja teraz pełną parą działa i bada Zonę. Dużo się mówi o Waszych osiągnięciach. Cieszę się że Was widzę !
- Geralt, zawsze się wplączesz w największe bagno- zaśmiał się Lebiediew. Za dużo już przeszliśmy razem !
Nie minęło kilka dni, gdy doszedłem do siebie, a następnie zostałem zrzucony do poziomu gleby przez te cholernie mocne trunki od Zimnego- ten stary drań zrobi bimber nawet z kwasu akumulatorowego!
Wtedy jednak spełniło się jedno z moich oczekiwań i planów.
Stary Lebiediew pozwolił przyłączyć mi się do frakcji po wszystkich przygodach jakie wspólnie przeżyliśmy.
Wiedział że jako jeden z nielicznych Przewodników dobrze znam Zonę, a nabyte umiejętności strzeleckie i przetrwania w Zonie- ile to już lat !
Sprawiły że- jak to sam stwierdził- jestem solidnym wsparciem dla przetrzebionych sił Frakcji.
- Miszka, wrzucaj na grzbiet błękitny pancerz. Od dziś koniec z opierdalaniem się.
Idziemy w Zonę !!
Geralt jest raczej nerwowym typem. Charyzmatyczny, pewny siebie, nienawidzi braku decyzji i nieogarnięcia. Jeśli chodzi o akcję, jest raczej typem oldschoolowym. Używa przestarzałej broni, która jednak w walce jest w jego rękach tak samo skuteczna jak najnowocześniejsza, elektronicznie sterowana broń. Nie lubi zabawek.
Zna się na swojej robocie, chętnie pogawędzi i pozna nowych ludzi, jednak reaguje na nich cynicznym uśmiechem i subtelnym oparciem prawej dłoni na kolbie colta.
Wierny swoim zasadom, ale raczej słaby z niego idealista. Nieprzekupny, wystarcza mu to, co sam potrafi zdobyć.
Nienawidzi bandyctwa, całego tego robactwa i niesolidnych wojskowych. Żaden z drani pożytek !
Nie zabija mutantów i potworów jeżeli nie musi. Jedni mówią, że nosi pistolet i rewolwer- jeden na ludzi, jeden na potwory. Ale to nie prawda. Oba są na potwory.