Jak widać.. po latach wzdychania, myśli i marzeń o posiadaniu Tetetki, stało się.
Zostałem właścicielem własnego maleństwa 7.62x25mm ! :)
A było to tak...
Początki zawsze są trudne. Szczególnie, gdy tworząc coś, mamy wyznaczony tak cholernie wysoki standard. Zatem, w takim momencie często sięgamy do czyichś osiągnięć. Tak właśnie postanowił zrobić Fiodor Tokariew, konstruktor pistoletu TT.
Zaczęrpnął on nie tyle natchnienia, ile rozwiązań technicznych i technologicznych od swych zachodnich "braci".
Opracował system gazowy zaczerpnięty z chronionego patentem pistoletu Colt 1911, który wsadził w nieco skrócony szkielet pistoletu Brownina M1903.
Zmienił kaliber na używany w pistoletach automatycznych Mauser 712 (niemiecki C96) czyli na 7,63mm.
63? A tam 62? Wtf?
Ano, Rosjanie zaadoptowali niemiecki pocisk 7,63mm w długiej łusce, i w zasadzie nie zmieniając go wprowadzili go do komory 7.62mm aby wmówić światu, że to ich rodzima amunicja.
Fakt fatem, trochę im się udało, gdyż do dziś 7.62x25 jest określany radzieckim nabojem, w końcu tetetki i pepesze go używały.. Tak. peemy oficerskie PPS też był nim zasilane. Owszem.
Stąd zabawna anegdotka, dlaczego PpSz są takie niecelne.. są dwa główne powody.
Pierwszy, to kwestia ilości naboi w magazynku, szczególnie bębnowym oraz poziom wyszkolenia ruskich soldatów.
Rusek taki bowiem, idąc w szturm sypał garściami pestki wszędzie dookoła siebie. Jedyne o czym myślał, to by sypać przed, nie za siebie, bo za nim są towarzysze komisarze, którzy szybko go zastrzelą. Więc czyniąc więcej hałasu jak szkody, żołnierz szedł i napierdzielał. Siłą rzeczy, mając przy sobie 4-5 bębnów, każdy po 71 naboi lufa się szybko przegrzewała.. i reszta jest jasna.
Druga ciekawostka, to fakt, że lufy do PpSz osiąganą poprzez przecięcie w pół długiej lufy do karabinu mosina.. także jakość lufy nei do końca była dostosowana do krótkiej amunicji (bruzdy gwintów) oraz materiał był czuły na przegrzanie..
Wracając do legendarnej tetetki.
Pistolet został opracowany oraz oddany na konkurs pod koniec lat 20tych, nie 30tych jak często się uważa.
Konkurs na etatową broń krótką dla Armii Czerwonej wygrał, zwycieżając m.in.walthera P.38 czy też belgijskiego Browninga, na którym to był wzorowany..
Zapotrzebowanie na nowy pistolet było ogromne, zatem w 1930 roku rozpoczęto masową produkcję. Szybko jednak dostrzeżono jego liczne wady, i do 1933 roku przeprowadzano stopniowo modyfikacje, przy czym dzisiejszy kształt pistoletów TT pochodzi już z 1933 roku, stąd popularnie się mówi TT wz.33.
Zmiany polegały na technologii produkcji oraz uproszczeniu kilku elementów wewnątrz pistoletu.
Tetetka nie była lubiana, twierdzono że ma za silny odrzut, że jest niecelna, i w dalszym ciagu chętniej używano rewolwerów naganta.
Spowodowane to było żałosnym wręcz poziomem przeszkolenia nawet oficerów Armii Czerwonej, którzy przyzwyczajeni po prostu do naciskania spustu w naganie, tutaj już musieli troszkę pomyśleć.
A to nieco za dużo jak na rosjan w tamtym czasie...
Wybuch wojny, a raczej gwałtowny atak Niemców podczas wykonywania Planu Barbarossa przyspieszyły wytwarzanie pistoletów TT, oraz rzuciły w cień zapomnienia marudzenie malkontentów i konstrukcje które TT miały zastąpić.
Szybkie postępy Wehrmachtu sprawiły, że główne zakłady wytwarzajace pistolet TT w Tule, zostały ewakuowane. Pistolet wciąż był produkowany, oraz naprawiano uszkodzone jednostki które wracały z frontu.
Ostatecznie dopiero podczas niemieckiej ofensywy Armia Czerwona przekonała się do tetetki, i zaczęła jej stosować na szeroką skalę.
Po wojnie pistolet został zaadoptowany na potrzeby óczesnej Milicji, i były etatowym pistoletem Wojska Polskiego oraz Milicji do lat 60tych, kiedy to wprowadzono najgorszy pistolet w Pl, czyli P-64. Ale to już zupełnie inna bajka...
TT wz.33 Charakteryzowała się wyjątkowo smukłą sylwetką, sporym odrzutem ale doskonałą celnością i penetracją pocisku. Do dziś, mało która kamizelka policyjna jest w stanie zatrzymać pocisk wystrzelony z tetetki. Duża ilość prochu w łusce + smukły i niewielkiego kalibru pocisk ... resztę można sobie dopowiedzieć.
Magazynek jednorzędowy, 8mio nabojowy. Pistolet nie posiadał zewnętrznego bezpiecznika, jedynie kurek można było nastawić na ząb zabezpieczający. Niestety, nie był to najlepszy bezpiecznik..
Nazwa pistoletu TT pochodzi ze skrótów Nazwiska konstruktora, oraz głównej fabryki konstrukcyjnej.
Tokariew, oraz Tuła.
Tulskij Tokariew- TT.
Replika pistoletu TT jest produkcji coraz bardziej docenianej firmy SRC.
Jest to firma stojąca już półkę wyżej nad taiwańskimi wykonawcami, nie wspominając o chinolach ;)
Pistolet jest w przyjemnej fakturze, matowej i czarnej, niestety oryginały były oksydowane na połysk, więc tutaj mamy rozbieżność.
Lakier jest mocny, nie odłazi płatami. Tetetka ma okładziny plastikowe, czarne, radzieckie drugowojenne, wzorowane na ostrych, niestety ich jakość wykonania oraz spasowania pozostawia wiele do życzenia. Są za luźne, a w dodatku zdarza się lewej okładce odpaść.
Magazynek jednorzędowy, zasilany green gazem, 10cio strzałowy. W replice brak jest zabezpieczenia, czyli zęba na kurku. Szkoda.
Pistolet rozbiera się jak ostrego odpowiednika, czyli zsuwając listwę po prawej stronie i zdejmując zamek.
Zewnętrzna jakość wykonania jest całkiem przyjemna, poza jak mówiłem matową farbą, niestety TT jest odczuwalnie lżejsze od ostrego odpowiednika.
Odrzut zamka jest przyjemnie odczuwalny, jednak konstruktor repliki oparł swoją dokumentację o wersję sportową pistoletu TT, w zwiazku z czym mamy o dobre 1.5 cm przesunięty występ na zamku odpowiadający za zaczep przy pustym magazynku, czyli zamek jak zostaje z tyłu, zostaje za krótko o ok 15mm.
Nie jest to wada, natomiast dla osoby która przywiązuje do tego uwagę, jest to rażące.
TT bije mocno, zasięg to ok 25m w sylwetkę, generuje prędkość ok 290fps.
Hop Up jest regulowany.
Wadą TT SRC jest zastosowanie bardzo kiepskich zaworów magazynka, dolnego i górnego. Oba były nieszczelne.
Zalety:
- Świetne odwzorowanie oryginału wyglądem
- Dbałość o szczegóły zewnętrzne
- Szczątkowe oznaczenia na szkielecie
- Rozbieranie jak ostrego odpowiednika
- Regulowany HU- czyli celność
- Realistyczna pojemność magazynka
- Zachowane wymiary
- Oszczędne zużycie gazu
Wady:
- Faktura farby
- Uszkodzone zawory
- Brak oznaczeń na zamku
- Niedopracowane okładziny
- Występ na zamku za blisko o te 15mm
W ogólnym odczuciu, jeżeli trafimy na dobry egzemplarz, posłuży nam z pewnością i dostarczy przyjemnych wrażeń.
Do rekonstrkucji jednak bardziej polecam egzemplarz od KWA, a jeżeli WE wypuśći swoją jednostkę taką jak pokazuje prototypy, to wizualnie będzie to najlepsza dostępna replika