A tu ja w Muzeum, a raczej skansenie Mniejszości Narodowych. Ekhm... taksówkarz miał mnie zawieźć do muzeum Miniatur Światowych, ale widocznie nie wiedział, gdzie ono jest :P Takim oto sposobem trafiłem na fajnie kołyszący się most, który mimo memu zdziwieniu wytrzymał pod moim ciężarem :D I całe szczęście, bo jak po nim szedłem, to strasznie dechy skrzypiały :P