Byłeś tu i nagle Cię nie ma. Cztery ściany przesiąknięte są wspomnieniami na wskroś z tych 5 wspólnych lat. Każdy element tego mieszkania przypomina mi o chwilach, które w nim spędziliśmy. Każde zdjęcie, każde nagranie ze wspólnego życia odbiera mi radość z teraźniejszości. W mojej głowie pojawia się tak dużo pytań, na które nie potrafię znaleźć odpowiedzi. Najważniejsze z nich brzmi "Dlaczego? Czym sobie na to zasłużyłam? Dlaczego nie potrafiłeś kochać mnie wystarczająco mocno?" I najbardziej boli świadomość, że odpowiedź nigdy nie nadejdzie.
Dziś to pełne wspomnień mieszkanie jest puste. Siedzę w nim po środku pokoju sama myśląc o wszystkich chwilach wspólnego życia i rodzicielstwa. Mogliśmy mieć wszystko. Mogliśmy być tacy szczęśliwi. Wystarczyło tylko odrobinę się postarać. Ale Ty nigdy nie chciałeś się starać. Ile można starać się za dwie osoby? Te wszystkie wspomnienia tak okropnie bolą. Wszystkie te chwile, które przeminęły, które nigdy już nie wrócą. Każdy śmiech dziecka, każda wspólna zabawa, każdy wspólny posiłek, każdy kolejny etap jej rozwoju, którym zachwycaliśmy się razem, każde urodziny, każdy wspólny poranek, każde nowe wypowiedziane słowo, każdy przytulas, każde wspólne usypianie do snu, każde śpiewanie kołysanek... Żadna z tych chwil nigdy nie wróci. Większość z nich i tak przeżyłam sama, ale zawsze wiedziałam, że jesteś obok; że wrócisz do domu; że razem ze mną zaśniesz w jednym łóżku.
Dziś nie ma tu już nic. Pustka. Cisza. Smutek. Stracone szanse. Czuję się tu obco. Zostałam tylko ja. I wspomnienia o życiu, które chyba nigdy nie istniało.
Tęsknię za domem pełnym życia, nie za Tobą.