To zabawne. Niesamowite. Niepojęte. Nie sądziłam, że można tak głęboko oddychać. Czy to sen? Czy obudzę się nagle, otworzę oczy i okaże się, że to wszystko, TO WSZYSTKO, co teraz się dzieje w moim życiu to był tylko sen? To nie może być prawdziwa rzeczywistość, jest zbyt pięknie. A może... a może, po tych wszystkich latach cierpień, wyrzeczeń, nie dbania o siebie i swoje potrzeby, kochania innych bez wzajemności, zasłużyłam na to, aby być w końcu prawdziwie szczęśliwa? Ale czy jeszcze umiem? Czy potrafię? Czy moje roztrzaskane serce będzie miało na tyle siły, aby jeszcze raz, ten ostatni, dla kogoś zabić? Czy ja jeszcze umiem kochać? Czy potrafię coś czuć? Boję się. Cholernie się boję, że nie dam rady, nie ważne jak bardzo będę chciała. A nie przeżyję tego, jeśli ktoś taki, jak Ty, będzie przeze mnie cierpiał. Nie przeżyję.
Nie sądziłam, że moje życie bez Ciebie może być tak piękne. Już raz dziękowałam, ale dziękuję jeszcze raz, że postanowiłeś się z niego wylogować. To naprawdę najlepsza rzecz, jaką zrobiłeś dla mnie od tylu lat. Dziękuję!
A Ty? Nie, nie zapomniałam o Tobie. I mam nadzieję, że kiedyś to przeczytasz. Zarzuciłeś mi kiedyś, że nigdy o Tobie nie napisałam, to napiszę teraz. Jak mogłeś? Jak mogłeś okazać się tak podłym człowiekiem? Wiedziałeś w jakim gównie byłam. Wiedziałeś, jak cierpiałam. Otworzyłam się przed Tobą. Ufałam Ci. Dobrze wiesz, jaki to dla mnie problem komuś zaufać, jak bardzo się tego bałam. Wiedziałeś, przez co przechodzę, jak bardzo runęło wszystko w moim życiu. I co? :-) Rzuciłeś tym kurwa o ścianę, jak zepsutą zabawką, bo nie spełniłam Twoich oczekiwań. Niczym moja matka rzygająca mi w każde imieniny, że o nich zapomniałam. Serio? To był powód, czy pretekst, żeby zakończyć naszą relację? Nikt, nigdy, nie potraktował mnie w ten sposób. Ja jestem ujemną wartością w Twoim życiu? Ja przynajmniej nie pukam w dno od spodu wierząc, że jestem ponad wszystkimi w chmurach.