Czy to normalne, że całkowicie się w Tobie zatracam? Jeden drobny gest wykonany przez Ciebie w moim kierunku totalnie mnie dezorientuje. Co Tobą kieruje, kiedy to robisz? O czym myślisz? Co myślałeś, kiedy pocałowałeś mnie czule w czoło obejmując dłońmi moją twarz? Dlaczego tak Ci zależało, żeby pomóc mi w pewnej sprawie? Brakuje mi Ciebie z przeszłości, brakuje mi naszych niekończących się rozmów przez telefon i wiadomości z samego rana. Wróć do mnie, proszę, inaczej zwariuję przez brak Ciebie takiego w moim życiu.
Dlaczego robisz coś takiego; czuję ogromną czułość bijącą z Twojego ciała, po czym znów budujesz wokół siebie mur, przez który nie jestem w stanie się przebić. A każda złośliwość wypływająca z Twoich ust jest jak wbijający się nóż prosto w serce. Przy Tobie nie umiem się bronić. Każde słowo, nawet to będące żartem, mnie rani. Nie umiem zakładać pancerza w Twojej obecności. Proszę, przestań udawać kogoś, kim nie jesteś, chociaż przy mnie. Dobrze wiesz, że możesz mi zaufać, a ja wiem, że jeszcze jestem w stanie Cię uratować.
PS - wciąż czuję ciepło Twoich warg, gdy złożyłeś pocałunek na moich tego letniego wieczoru