Na zdjęciu Brackie, które w większości znalazło się na stole, ławce, ziemi i Sarze B.
(A nie, to jednak nie Brackie, tylko Żywiec)
Nie widziałem go już ile? Oj, całe dwa dni. Nie no, w sumie trzy, bo pierwszego to tak na 10 min w sumie. I co? I strasznie. Tęskno mi już bardzo, bardzo. Chwila niewyraźnej rozmowy przez telefon z dużym sygnałem niepokoju, to zdecydowanie nie to, czego bym dziś chciał. Mimo to, dzisiaj andrzejki. W związku z tym wróżę nam świetlaną przyszłość i mam nadzieję, że te żarówki się nie przepalą.
Próbne matury za mną. Dzisiejsza historia jest największą porażką mojej edukacji.
Nudzi mi się nieziemsko. W poniedziałek 3/4 średniowiecza na pamięć. Gdzieś po drodze jeszcze świadczenia z tytułu pracy i mapa fizyczna Polski. A miałem niby się wziąć do roboty. Nie ogarniam.
Zapytuję tylko, czemu jest tak, jak jest, a nie tak, jak powinno być?