Wcale nie jest fajnie.
Nie tak, jak powinno.
Bo ciągle czegoś brakuje.
Kiedy w końcu jest, to zjawia się coś innego,
czego nie ma a tak rozpaczliwie `musi` być.
I tak ciągle i ciągle i ciągle.
I jak tutaj być szcześliwym?
Przykre jest strasznie, kiedy ludzie,
którzy CIe "rozpoznają", a nie zamienili z Tobą nawet jednego słowa
wiedzą o Tobie "wszystko", zazwyczaj od osób postronnych.
Dlaczego ludzie są tacy bezduszni?
To boli.
Zdałam sobię sprawę, że to we mnie jest jakaś
cholerna cząstka która psuje cały idealny układ
i to przez nią wy, wszyscy cierpicie.
ZImna, bezduszna, bez serca, bezwzględna suka. Jestem nią.
chyba.
Ale to ja na końcu zostanę sama, odrzucając i czekając na ideał.
Wy będziecie szczęśliwi, a ja będę na was patrzeć.
Chcąc chociaż odetchnąć WASZYM tlenem.
Przepraszam, nie umiem sie zmienić.
PRÓŻNIA.
Tylko rozmowa z jedną, ważną osobą sprawia,
że mam cząstkę ochoty by mieć nadzieję,
że jutro będzie lepiej.
Dziękuję.