Widziałem to zbyt dokładnie.
Często o niej myślę. Jej obraz, nasze wspomnienia i różne warianty jej przyszłości krążą mi po głowie przez cały dzień, atakując przed snem ze zdwojoną siłą. Najczęściej zwyczajnie zamykam się w sobie i unikam bezpośredniej konfrontacji, a nawet jeśli zaczynają przejmować nade mną kontrolę, nie czuję bólu nie do wytrzymania. Dzisiejszej nocy było kompletnie inaczej.
Myślałem o tym, że gdy w piątek wrócę do naszego rodzinnego miasta, przełoży spotkanie na sobotę. Bo znajomi, bo studniówka przyjaciółki, bo pierdyliard innych rzeczy. Wyobraziłem sobie czarnego merca na jej podjeździe i to, jak będę ich śledził aż do docelowego motelu (oczywiście, że musiałem to z góry założyć, a jakże). Byłem przekonany, że nawet jeśli tak się stanie, w sobotę niczego nie powiemy sobie na ten temat - ona będzie udawać, że nic się nie stało, a ja, że o niczym nie wiem.
I wtedy zobaczyłem ją. Zniewoloną sznurem, skutą kajdankami, z kneblem w ustach. Widziałem jej szeroko otwarte oczy, w których wbrew pozorom nie było przerażenia. Widziałem ją czystą, chociaż wiem, że najczęściej była naćpana. Nie znam jej takiej, zresztą, podejmowała te decyzje będąc w pełni świadomą ćpunką (heh, oksymoron). Widziałem ją z Jego perspektywy i czułem, jak bardzo pragnie Jego braku litości. Bo chociaż sama mówiła, że rżnęła się z nim dla prochów, wiem, że było inaczej. Ćpanie było dobrym wytłumaczeniem, ale gdyby naprawdę zabrakło jej dostępu, Anka była w stanie zawsze coś znaleźć, kupić, załatwić. Ona zwyczajnie to uwielbiała. Pragnęła być poniżana, bita, wykorzystywana w każdy możliwy sposób. Chciała, aby traktował ją jak dziwkę, co z chęcią czynił. Robił to znakomicie, obydwoje są tego do dziś świadomi. Wtedy zrozumiałem, czemu ten widok tak bardzo mnie przeraził. Czemu tak mocno walczyłem z tą wizją, chociaż na codzień nachodzą mnie o wiele gorsze fantazje.
Zawsze będę gorszy od Pawła.
Nie pamiętam, aby kiedykolwiek trafił się dzień, kiedy naprawdę nie miałem ochoty na seks. Dziś chyba po raz pierwszy obrzydzało mnie samo wspomnienie o tym, że mógłbym znaleźć się bez ubrań obok kobiety. Obawiam się, że kolejny weekend znowu spieprzę, bo zabraknie mi pewności siebie i tym razem, gdy K. będzie liczyć na zbliżenie, ja będę walczył aby się nie poryczeć.
Dziś dowiedziałem się, że nigdy nie powinienem wiedzieć o jej blogu i tym, co w jej głowie. Że to, co najbardziej nas łączyło, nie powinno mieć nigdy miejsca. Jeśli się nie posypiemy do końca w lutym, to będzie pieprzony cud. Cały czas wierzę w to, że uda mi się nas naprawić, chociaż powoli przestaję widzieć, abym był w jakikolwiek sposób jej potrzebny.
Inni zdjęcia: 1435 akcentovaClonnage. ezekh114Sobota patusiax395... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24