Uprawialiśmy seks naszego życia.
Kurwa, jak mam nie myśleć o jej przeszłości, skoro jej łatwiej byłoby zapomnieć o mnie, niż o Bydgoszczy?
Nie byliśmy już razem ponad tydzień. 31 grudnia spotkaliśmy się, aby porozmawiać, chociaż "w zasadzie nie masz już u mnie szansy i doskonale o tym wiesz" sprowadziło mnie z powrotem na ziemię. Ale obydwoje doskonale wiemy, że nasze ciała pozbawione ubrań odmawiają posłuszeństwa i kierują się czystym, zwierzęcym instynktem. Nowy Rok spędziliśmy pod znakiem pikantnych (pikantne? To tak, jakby o Billu Gatesie powiedzieć, że jest zamożny) wiadomości, zdjęć i opisów naszego spotkania. Odwołałem wszystkich, którzy mieli ze mną jechać następnego dnia. "Niestety, znowu ten przeklęty samochód. Mechanik dzięki mnie zaraz drugi dom postawi. Dzięki za zrozumienie, do kolejnego!" Nie przespałem nocy, sprzątając do 3 nad ranem mieszkanie i rozpamiętując każdy zakamarek, każdą drobinkę kurzu, która miała z Nią cokolwiek wspólnego.
Przyszła przed 9tą. Uprawialiśmy seks naszego życia. Nie taki, który daje orgazm, pozwoli wyrzucić z siebie stres i po którym prysznic wystarczy, aby wrócić do ulubionego serialu. W zasadzie nie uprawialiśmy seksu. Stworzyliśmy zawody w bezczeszczeniu naszych ciał. Rżnęliśmy się. Pieprzyliśmy się wszędzie. W łazience, w kuchni, w pokoju, na poręczy balkonu. Rzuciłem o ścianę w windzie i zakazałem się bronić. Przyciskałem ją do umywalki i krępowałem ręce. Parzyłem kawę masturbując się i bezczelnie obserwując, jak wkłada sobie palce w cipkę. Zsunąłem jej majtki tak, aby każdy, kto przechodzi pod naszymi oknami mógł w pełni nacieszyć się widokiem jej warg sromowych i mojego penisa w środku. Brała go do ust tak głęboko, że jej twarz purpurowiała z braku powietrza. Robiliśmy to raz za razem. Krew, otarcia, siniaki. Blizny po papierosie. Popiół i sperma na podłodze przy łóżku. Satysfakcja i brak równowagi po. Już na samym początku wiedziałem, że to było coś, czego nie miałem wcześniej i nieprędko (w ogóle?) powtórzę.
A później usłyszałem, że "można go zaliczyć do najlepszych".
Czego innego się spodziewałeś, durniu?
Szczerze mówiąc, dalej nie mam bladego pojęcia w jakiej formie prowadzić tego bloga. Kilka koncepcji miesza mi się w głowie, ale znając moją systematyczność niewiele z tego wyjdzie. Moje stare konto prowadziłem z myślą szukania pomocy w życiu z samookaleczaniem się, anoreksją, bulimią i ćpaniem. Od początku byłem pewien, że w końcu pokażę te wpisy K. Teraz wiem, że tego nie zrobię. Najprawdopodobniej jeśli już zdecyduję się na taki krok, jej przy mnie już nie będzie (dawno jej nie ma, kretynie).
Dziękuję za odzew po pierwszej notce. Fajnie jest wiedzieć, że ktoś to czyta.
Inni zdjęcia: 1435 akcentovaClonnage. ezekh114Sobota patusiax395... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24