Zupełnie nieogranięta, słaba, bez chęci do życia.
Ratuje mnie codzienność.
Moje dzisiejsze zajęcie.
Przyszyć te jebane ćwieki.
To mnie ratuje, że jeszcze czegoś chce.
Zwijam się z bólu, nadal to robię.
Wbijam sobie igłe do palców.
Boli.
Nie ważne.
Robie to co musze.
W sumie to zle.
Jutro nie ide do szkoly, buja.