Zmienilam sie. Czy na lepsze, czy na gorsze? Nie mi to oceniac, w swoim ciele i zyciu czuje sie o niebo lepiej, mam przy sobie wspanialego faceta, przyjaciol, ktorzy rozumieja mnie i ktorzy nie naciskaja na to, ze mam juz swoje zycie i nie mam dla nich mnostwo czasu. Patrzac teraz na ludzi, ktorzy jaraja sie baletami, co weekondowym upijaniem sie do nieprzytomnosci, zastanawiam sie co ja w tym sama widzialam. Zamiast pojsc gdzies w balet, wole wyszykowac sie i pojsc na kolacje z moim mezczyzna. Z marzen nie zrezygnuje i na tomorrowland widzimy sie za rok, ale doroslosc to cos wspaniałego, wspanialego jezeli ta "doroslosc" dzirlisz z kims kto jest tego wart.