Kraków :)
Ostatni tydzień - pomimo koszmarnych upałów- był fajny :)
Po pracy z ludźmi z roboty chodziliśmy do Pijalni i siedzieliśmy do 5 rano na piwkach,
bo opiero nocą temperatura spadała do takiej, w której dało się żyć.
W dzień to była jakaś niezrozumiała wegetacja...
Oby takie upały już nie wróciły, bo ileż można...
Poza tym codziennie już jeżdżę rowerem do pracy,
zapominam totalnie o komunikacji miejskiej co jest wspaniałe,
bo nie muszę przebywać z tymi wszystkimi spoconymi ludźmi obok :D.
Jadę sobie sama, a w drodze słucham Homo homini <3.
Kilka dni temu pozbyłam się też pewnej rzeczy, która towarzyszyła mi 8 lat -
mianowicie kolczyka z karku. Ot tak, po prostu.
Stwierdziłam, że nosiłam go wystarczająco ługo, że czas na jakąś zmienę
i że pora najwyższa go usunąć.
Moze na to miejsce jakiś tatuaż za jakiś czas? Nie mówię nie :).
Z opóźnieniem, ale z okazji imienin dostałam piękny słonecznik <3.
W końcu nie bukiet kwiatów z przewagą czerwieni jak dotychczas, a
po prostu cuowny prosty kwiat słonecznika.
KIlka fajnych filmów ostatnio obejrzałam:
Historia kina w Popielawach
Jaki ojciec taka córka
Wenecja