Tort Sebastiana, Natalka i Robert z głównym zainteresowanym :).
Hurra! Mam u siebie mojego kochanego Julianka i rower :).
Jutro mężuś kupi nowe dętki i będę mogła śmigać do pracy, bo daleko nie mam {ok 2 km},
a dojazd/dojście kiepskie ^^.
Moje 3-dniowe wolne właśnie dobiega końca.
Ogarnęłąm przez ten czas mieszkanie, zdjęcia z chrzcin i część zdjęć z Krakowa,
umyłam dredy, wykąpałam psy, zrobiłam porządek w ubraniach i w papierach,
a dziś byłam z R. na badaniach.
W poniedziałek w Ikei kupiłam m.in. firanki, lampę do sypialni
i mniej więcej zaprojektowaliśmy szafę :D.
A dzisiaj zaczęłąm czytać książkę pożyczoną od koleżanki z pracy ->
Prowadź swój pług przez kości umarłych, na podstawie które został zrobiony film pt Pokot.
Bardzo polecam. Może dzięki tej książce choć jednej osobie spadną klapki z oczu??
Po przeczytaniu ok 30 stron naszła mnie dziwna refreksja...
co by się stało gdyby karma dopadła wszystkich mięsożerców,
każdy ginąłby w jakiś {w jakikolwiek właściwie} sposób,
a na świecie zostaliby wyłącznie weganie, garstka ludzi takich jak ja... nieźle.
Spodobała mi się ta wizja. Może tak będzie wyglądał koniec świata?
Nigdy nie pojmę jak można kochać jedne zwierzęta, a inne zjadać,
jak można być takim hipokrytą i żywić się czyimiś ciałami?? Potworne...
Ja dzisiaj ugotowałam makaron z zielonego groszku {przepyszny!}
i super sos pomidorowo-paprykowy <3.
Zajadamy się nim oboje jak szaleni :D.
Na jutro do pracy mam natomiast jabłka z cynamonem -> w prostocie tkwi cały sens smaku!
Rodzice przywieźli mi miskę śliwek i miskę jabłek z naszego czechowickiego ogródka :).
Do tego ogórki, które mają totalnie inny smak niż te kupne <3.