Żebym ja tak potrafiła...
Dzisiejszy dzień spędzony w domu..
Okropny dzień.
Zjadłam coś nieświeżego i boli mnie brzuch.
A po za tym mama lubi co godzinę uświadamiać mnie, że mój chomik "zdycha", podczas gdy on ma się dobrze tylko jest stary i nie taki ruchliwy jak wcześniej, po za tym wypada mu tylko futerko.
Ehh...
Nie piszę do nikogo, bo czasami mam wrażenie, że się narzucam. I nie, nie pozbędę się go.
______________________________________________________________________________________
Spytasz jak jest teraz? Jest okropnie. Kompletny natkłok tego wszystkiego + jestem w tym sama. Nikt się mną nie interesuje, nikt nie pisze do mnie jak się czuję. Być może robię z siebie ofiarę, ale to wszystko mnie przerasta. Spytasz gdzie są przyjaciele? Tam gdzie zwykle. Można się pośmiać. Powygłupiać. Ale jak człowiek ma rozpierdol w życiu to odsuwają się na bok. Zaprzeczają, ale tak jest. Czego oczekuję? Że gdy tylko zobaczysz moją minę - nawet maskę w postaci uśmiechu, podejdziesz, przytulisz i powiesz że będzie okey. A ja się po prostu rozpłaczę.