` Nie potrafię wypowiadać słów, i w milczeniu, odgaduje co mógł znaczyć ruch Twoich źrenic.
Jestem cholernie zmęczona, ale nie mogę zasnąć. Powiesz mi jak to jest? Nie ogarniam tego. To przez ciebie nie wysypiam się do szkoły, to przez twoje źrenice nie mogę się potem na niczym skupić. Nie wiem dlaczego tak jest. Wiem tylko ile bym oddała gdyby mogło tak nie być. Nie wiem co ciągnie moją osobę do twojej osoby. Nie jesteś jakiś 'niesamowity'. Nie wiem dlaczego czasami na mnie podejrzliwie patrzysz, a i ja nie wiem dlaczego patrzę tak na ciebie. Nie wiem jak zapamiętuję każde twoje słowo, a nie pamiętam nawet swoich własnych. Nie wiem skąd nabyłam zdolność wyłączania się ze świata zewnętrznego i reagować tylko na twój głos. Nie wiem dlaczego chcę byś akceptował mnie nie tylko jako człowieka ale i jako dziewczynę. Nie wiem co kręci się w twoim nieprzeciętnym umyśle. Nie wiem czy myślisz tak często o tym co siedzi we mnie jak i ja. Nie wiem co myślisz o mnie, o moim życiu, o mojej zrytej bani. Nie wiem, co myślisz o mojej skrzywionej mordzie z wielkim kinolem na środku twarzy, o mojej grubej sylwetce czy choćby o tym jak się ubieram. Nie wiem co myślisz o moim popierdolonym charakterze, dzięki któremu obrażam się na każdego co się rusza gdy obrazi mnie albo podważy jakoś moje słowa. Nie wiem jak reagujesz na mój objawiający się w paru sytuacjach egoizm. Nie wiem czy myślisz, że jestem głupia, że mam głupi śmiech, w głowie mam siano. Nie wiem nawet czy wiesz ale pod tą skorupą mam serce. Które krwawi na dodatek.
A teraz rozmyślam. Rozmyślam o tobie. Taa, to takie durne i oklepane. W niektórych nawet może dojsć do jakiś mdłości, bo przecież brzydkim dziewczynom takie uczucia są zakazane. A ja po prostu myślę. O jego zachowaniu co do mnie, o jego słowach, głosie. O jego ustach wypowiadających przedziwne rzeczy. O jego wspaniałym charakterze. O jego stosunku co do nowo poznanych ludzi. O tym co go najbardziej na świecie interesuje, przyciąga. O jego uśmiechu. O jego nieziemskich tęczówkach, czasami nieśmiało spoglądających w różne strony. O jego dłoniach, za które mogłabym chwycić, o jego ramionach, w które mogłabym się wtulić, nawet o jego klatce piersiowej, w głąb której gdzieś bije serce. Prawdopodobnie nie dla mnie. O tym, że gdzieś on jest - prawdopodobnie w domu. Leży, odpoczywa czy tam śpi. Oddycha równomienie, nic nie zakłóca jego snu. O tym jak doszło do tego, że jednak coś w sobie mam.
Pieprzone love story...
To wszystko przyprawia mnie o mdłości.
Kolejny powód dlaczego nie powinnam mieć 'drugiej połówki'.
I tak, odkryłam coś czego bym się w ogóle nie spodziewała. Mam coś w sobie. To coś bije. I niekonicznie dla jednej osoby. Bo jestem silna i dam sobie z tym wszystkim radę.
Słyszeliście że kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą?
On mnie nie obchodzi
On mnie nie obchodzi
On mnie nie obchodzi
. . . . . . . . . .
Ps. Jutro pewnie zrobię mały edit i wstawię słowa typu: hahahah chyba mnie pojebało.