` Mam jedną pierdoloną schizofrenię!
Boże, chciałabym napisać tu o wszystkim co mnie wkurza, ale tego jest za dużo. Pora zastosować swój wrodzony egoizm i poruszyć jakiś temat. A może nie.. Postanowiłam napisać o czymś co gryzie nas od paru dobrych chwil - nie wiem czy lata, miesiące, dnie, może nawet godziny, ale problem.. właściwie nie problem.. uczucie to dobiega wszystkich, począwszy od noworodka (chyba, nie wiem) aż do człowieka na łożu śmierci. Chyba już wiecie o czym mówię? Tak. MIŁOŚĆ. Jaka jest? Jest zajebiście szybka. Dobiega praktycznie do każdego z nas - nie ważne czy to miłość matki do dziecka, ojca do syna, dziewczyny do chłopaka, człowieka do zwięrzęcia bądź jakiejś czynności. Nie widać jej, ale ona jest. Czujemy, a nie widzimy. Czasami to brutalna suka która wykorzystuje wszystkich, a oni i tak później się jej dają. No może przesadziłam. Może miłość jest dobra. Może to ludzie są źli. Czasem jest pięknie. Nadzieja pomaga miłości, ale kiedy ona upadnie przychodzi wujek ból. Często się z nim widzę i znam go już na wylot. Wiem czego się mogę po nim spodziewać. Czasem przychodzi zazdrość, która lubi czepiać się miłości. Z tej znajomości rodzą się wątpliwości. (ale zrymowałam . :D). Czasem przychodzi strach, nieraz zawita szczęście. No nic. Co o niej wiemy? Niewiele. Jest to uczucie, które powoduje przy jakiejśtam osobie przyspieszone bicie serca, uginanie kolan czy cokolwiek innego. To wszystko jest takie... tandetne. Nie chcę czuć tego po raz któryś z kolei. Nie lubię po prostu zasypiać z myślą o kimś. Bronię się przed tym jak przed ogniem. To jest strasznie trudne. Próbuję jakoś otworzyć coś innego niż serce by te uczucia wypuścić. Najczęściej jest to ręka lub po prostu warga - zagryzam ją aż do bólu. Jakiś mały, cichy głosik podpowiada mi, że... że go kocham, traktuję to jako schizofrenię. Z resztą ten głosik rozdziela to uczucie między dwie osoby i jest mi strasznie trudno. Jest mi smutno, że np. nie napisał, ale go nie kocham. Fuj, brzydzę się tym słowem. Nie wiem.. tak już działa ten cały schemat. Nie nadaję się do bycia z kimś. Nie potrafię mówić do niego 'kochanie, kocham cię' i takie tam. Obrzydzenie zostało. Z innymi chcę tylko porozmawiać, chcę żeby ten ktoś podszedł i zwyczajnie porozmawiał o czymś tak banalnym jak to jaki film lubię czy coś. To nie żadna miłość i ja to wiem, chodź głosik w mojej głowie niekoniecznie. On się myli. Jednak czasem jest tak że on się nie myli, że to ja pragnę się oszukać. Tak jest teraz i nie mam zamiaru tego zmieniać. Nie chcę cierpieć tak jak pół roku temu. I może po tym zczaicie o co chodzi z tym u górze i z moim opisem na gg.
Co ja gadam, przecież tego nie przeczytacie.
Ps. Zdjęcie jest tak cholernie brzydkie, że ustawie sobie na awku w gg.. haha ;d Oczywiście możecie komentować.
Inni zdjęcia: Młoda magnolia kwitnie... halinam1434 akcentova4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906;) virgo123Pierwiosnki elmar... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24