Perfekcyjny stan nieświadomości
Bo to takie ludzkie…
Ale wiem co będzie dalej…
Wiem kiedyś to mnie zniszczy
Ale teraz ma być cicho..
Wyrzeźbię swój los…
Choćby na rękach…
Jestem z nią, w jej plecaku. Nie wiem po co, nie wiem dlaczego…ale jestem tu, podskakuje gdy ona biegnie, leżę spokojnie gdy się zatrzymuje. Ale jestem z nią.
Dzisiaj w nocy, gdy myślałem że śpi, chciałem się wysunąć i popatrzeć na księżyc. Fascynuje mnie on bardziej niż słońce, na ciemnym niebie jasna plama. Różne kształty…
Ale nie o tym chciałem wam powiedzieć. I gdy tak powoli, bezszelestnie wychodziłem ona wstała z łóżka i szukając kapci podniosła mnie za ucho…Spojrzała mi w oczy i zrobiła taką…niewyraźną minę. Rzuciła mnie na łóżko i ubrała kapcie. A ja leżałem bezradny, już nic nie mogłem zrobić, nigdzie nie mogłem się schować… I wróciła, położyła się na łóżko i zaczęła mnie głaskać…a potem się odezwała do mnie:
- Misiu mój…gdzie Ty byłeś ? Potrzebuję Cię…wiesz, chce być znów małą dziewczynką, nosić Cię na rękach, bujać się na huśtawce. Ale już tak nie umiem. Ludzie mi kazali się zmienić i wyrosnąć. Matka czasami mówi że się zachowuję jak czteroletnie dziecko…Ale tak nie jest misiu, nie jest ! Ja naprawdę kocham to wszystko choć mam tego dość. Ale mam Ciebie, prawda? Będziesz ze mną. Będziesz wszędzie ze mną zabiorę Cię na koniec świata…Bylebyś był ze mną był obok…Pójdziesz jutro ze mną jutro, do przyjaciół…moich przyjaciół. Poznasz ich, przecież kiedyś byłeś też jednym z nich, więc teraz też będziesz moim przyjacielem…
I wtedy popłynęły łzy z jej oczu, zrobiło mi się bardzo smutno. Ale ona tylko wstała i wrzuciła mnie do plecaka. Przez całą noc myślałem co będzie dalej…nie miało być dobrze, ale przecież nic wielkiego się nie stało ! ja nic nie czuję…przecież to tylko ona z tego powodu płakała…
Rano gdy się ocknąłem, niosła mnie gdzieś. I nagle usłyszałem rozmowę :
- Siemka! Widzę że przyszłaś ? Będziesz jeszcze czarny i Mikołaj.
- Hey… a gdzie Izka ?
- Ma dojść potem…
- Ok…
I dalej nie słuchałem, leżałem tylko…Aż w końcu ona mnie wyjęła, zaczęła się mną bawić, dotykać, głaskać…
- Ej ! Czym Ty się tam bawisz? Fajny misio…Udajesz małą dziewczynkę czy jak ?
A potem odezwał się drugi głos…
- Podaj mi tego misia…
A ona mnie rzuciła…Poczułem papierosy, i wzrok ciemnego blondyna o czarnych oczach na sobie.
- Hmmm… ciekawa zabawka ? czarny co z nim robimy ?! może go utopimy...-
Przeraziłem się, najwyżej bym koniec życia spędził pod wodą, bo ja powietrza nie czuję…Ale z kim miałbym się zaprzyjaźnić ?
- Mam pomysł ! Przyjaraj go na ręku…
I usłyszałem tylko jej cichy pisk. Była oszołomiona…Podbiegła do mnie ale już było po wszystkim. Nie, nie paliłem się…Zostałem tylko kaleczony, wśród moich brązowych włosków, wypalona czarna kropka…
Tyle z bycia razem, kochanie…
Nie udało nam się to…
Ile jeszcze będzie Tych przedstawień ?
Nie, nie bierz żyletek, nie wieszaj ich na szyi
Bo Twój aniołek powiedział Ci ‘ pa pa’
A ja nie chcę patrzeć na Twe oczy łez
Bo nas już nie będzie…
I dobrze o tym wiesz….