Czasem trudno jest sobie pomóc
Wtedy chce rozerwac ten ból
czuc w środku i na zewnątrz
pół na pół
płaczą oczy i płacze ciało
To sie robi jak choroba
Mały narkotyk
który każe na więcej części rozrywac ból
Każdy powód wtedy jest dobry
by sięgnąc po coś co okaleczy...
Na początku myślałem że ona jest jak wszystkie dziewczyny, płacze bo jest wrażliwa. Było mi smutno, chciałem by na mnie wylewała te łzy. Ale ona tego nie chciała. Więc jako maskotka siedziałem pod łóżkiem, rozmawiałem z innymi zabawkami i żyłem swoim pusztym zakurzonym życiem.
A ona zaczęła życ emocjami, nie umiała powstrzymac łez. Czuła się bezsilna, widziałem to. My zabawki widziemy tak dużo, tak dużo możemy powiedziec o człowieku. Widzimy te dobre i złe rzeczy jakie robi nasz ludzki przyjaciel. Znałem ją z jej dziecinstwa, i z obserwacji spod jej łóżka. W swoim pokoju czuła sie bezpiecznie, nikt przecież jej tam nie widzi. Jest sama ... sama ... sama ... sama ... ale my też tam byłyśmy.
Zdarzyło się tak że znów czuła się sama, bezsilna i nieświadoma tego, że jednak wszystkie jej stare zabawki na nią patrzą, schowała się w kącie swojego pokoju i zaczęła cichutko płakac. Nikt jej miał nie słyszec, więc była cicho.
Nie wiedziała co może zrobic by dac upust emocjom.
Wszyscy wyglądaliśmy spod naszego łóżkowego domku na jej bezsilnosc.
Miała w oczach taki zapał,tak chciała cos zrobic dla siebie, dla rozerwania bólu, dla zmniejszenia emocji. I wiedziała co zrobi..., bała się tego, cholernie się bała. Ale chciała to poczuc takie ciepło, bo bólu w nikłej euforii nie czuc. A przecież to miała byc radosc, wyzwolenie smutku ...
Wstała bardzo szybko i wycięgneła z szuflady kredki wysypując je na biurko...wziela coś z tego stosiku i wróciła na miejsce. Przyglądała się bardzo długo małej ostro zakonczonej żyletce...Delikatnie przejechała nią po ręce.Wsytarszyła się gdy zobaczyła delikatne zaróżowienie na skórze, a więc zrobiła to zbyt delikatnie. Widac było w jej oczach strach i mysli : nie boli...nie boli...nie boli...
Przejechała drugi raz obok, pewniej... A więc zaczynała panowac nad swoimi emocjami, już nie płakała. Nie było na to czasu ... krew, wszedzie krew...Zero smutku, żal i bezstan, świat się kręcił a ona razem z nim...
Płakałyśmy, wszystkie się rozpłakałyśmy ... te łzy są niewidoczne dla nikogo ... ale my małe, niewinne zabawki płakałyśmy tymi niewidzialnymi łzami. A ona nie płakała, ona schowała swoją zabawkę, nową małą i ostro zakonczoną żyletkę, do pudełka na kredki.
Misiu
dlaczego wtedy mi nie powiedziałeś?
wiedziałeś jak szybko się stoczę...
dlaczego nie przyszedłeś ?
mogłabym Ci wszystko powiedziec...
Ty mała popierdolona zabaweczko, bawiłeś się mną jak ja Tobą
a teraz ja jestem daleko
teraz ja siebie nie poznaje
teraz czuję się pocięta
ja już nie rozrywam bólu
ja rozrywam siebie.