photoblog.pl
Załóż konto
Dodano: 25 MAJA 2007

Pierwszy raz...

Czasem trudno jest sobie pomóc Wtedy chce rozerwac ten ból czuc w środku i na zewnątrz pół na pół płaczą oczy i płacze ciało To sie robi jak choroba Mały narkotyk który każe na więcej części rozrywac ból Każdy powód wtedy jest dobry by sięgnąc po coś co okaleczy... Na początku myślałem że ona jest jak wszystkie dziewczyny, płacze bo jest wrażliwa. Było mi smutno, chciałem by na mnie wylewała te łzy. Ale ona tego nie chciała. Więc jako maskotka siedziałem pod łóżkiem, rozmawiałem z innymi zabawkami i żyłem swoim pusztym zakurzonym życiem. A ona zaczęła życ emocjami, nie umiała powstrzymac łez. Czuła się bezsilna, widziałem to. My zabawki widziemy tak dużo, tak dużo możemy powiedziec o człowieku. Widzimy te dobre i złe rzeczy jakie robi nasz ludzki przyjaciel. Znałem ją z jej dziecinstwa, i z obserwacji spod jej łóżka. W swoim pokoju czuła sie bezpiecznie, nikt przecież jej tam nie widzi. Jest sama ... sama ... sama ... sama ... ale my też tam byłyśmy. Zdarzyło się tak że znów czuła się sama, bezsilna i nieświadoma tego, że jednak wszystkie jej stare zabawki na nią patrzą, schowała się w kącie swojego pokoju i zaczęła cichutko płakac. Nikt jej miał nie słyszec, więc była cicho. Nie wiedziała co może zrobic by dac upust emocjom. Wszyscy wyglądaliśmy spod naszego łóżkowego domku na jej bezsilnosc. Miała w oczach taki zapał,tak chciała cos zrobic dla siebie, dla rozerwania bólu, dla zmniejszenia emocji. I wiedziała co zrobi..., bała się tego, cholernie się bała. Ale chciała to poczuc takie ciepło, bo bólu w nikłej euforii nie czuc. A przecież to miała byc radosc, wyzwolenie smutku ... Wstała bardzo szybko i wycięgneła z szuflady kredki wysypując je na biurko...wziela coś z tego stosiku i wróciła na miejsce. Przyglądała się bardzo długo małej ostro zakonczonej żyletce...Delikatnie przejechała nią po ręce.Wsytarszyła się gdy zobaczyła delikatne zaróżowienie na skórze, a więc zrobiła to zbyt delikatnie. Widac było w jej oczach strach i mysli : nie boli...nie boli...nie boli... Przejechała drugi raz obok, pewniej... A więc zaczynała panowac nad swoimi emocjami, już nie płakała. Nie było na to czasu ... krew, wszedzie krew...Zero smutku, żal i bezstan, świat się kręcił a ona razem z nim... Płakałyśmy, wszystkie się rozpłakałyśmy ... te łzy są niewidoczne dla nikogo ... ale my małe, niewinne zabawki płakałyśmy tymi niewidzialnymi łzami. A ona nie płakała, ona schowała swoją zabawkę, nową małą i ostro zakonczoną żyletkę, do pudełka na kredki. Misiu dlaczego wtedy mi nie powiedziałeś? wiedziałeś jak szybko się stoczę... dlaczego nie przyszedłeś ? mogłabym Ci wszystko powiedziec... Ty mała popierdolona zabaweczko, bawiłeś się mną jak ja Tobą a teraz ja jestem daleko teraz ja siebie nie poznaje teraz czuję się pocięta ja już nie rozrywam bólu ja rozrywam siebie.

Komentarze

urszulka0016 kurcze ty to powinnaś jakieś opowiadania dłuższe pisać i książkę wydać! ale nie rozumiem skąd w tobie tyle smutku...
29/05/2007 14:06:46
strangesymphony ja byłam bardziej prymitywna.. użyłam cyrkla
tylko do mnie nie ma kto przyjść..
26/05/2007 11:47:54
Użytkownik usunięty Mam identyczną żyletkę...jest zamknięta w szafce...ból jest dla mnie ulgą...chociaż nic nim nie osiągnę.....ale,cóż...
26/05/2007 8:31:34
Użytkownik usunięty to na zdjęciu przypomina mi Anarchię.
Ale nie jestem pewna.
Do notatki:
jestem pełna podziwu.
Piszesz bardzo czytelnie i w ogóle...
A do tego ta oryginalna treść.
Nigdy nie czytałam takiego opowiadania.
Pozdrawiam.
26/05/2007 7:51:37
Użytkownik usunięty ten kwiatek tam położyłam.....ale załóżmy że on tam rośnie xD
Dalsza część historii też jest smutna.ale na swój sposób prawdziwa....i piękna...
żyletka....
25/05/2007 15:15:13
iska06 Pięknie.
ach!
ślicznie :)
25/05/2007 15:12:18