Moin moin zeglarze!
Chciałam zaprosic Was do NOWEGO SKLEPU!!!! Oczywiscie dalej jesteśmy pod adresem WWW.TOXICCANDY.NET- tylko ten adres jest prawidłowy niezależnie od tego, że czasem przeglądarka wypluwa jeszcze stare, rozwalone na mieliźnie sklepy. Tamte to NIEPRAWDA :)
O naszych działaniach planowanych wiecie już troszeczkę więc teraz kilka słów o sklepie, na który chcę Was zaprosic drogie Panie!
- Sklep nie jest anarchistyczny. Pozwala się logowac, ma tabelki, traci na tym trochę grafika ale liczę, że wolicie znaleźc łatwo produkt, obejrzec nowe rzeczy i promocje niz gapic się na cycki Betti Page - chociaz i cycki staramy się wkomponowac!
- Kategorie są opisane - tak żeby uniknac niepotrzebnego mailowania i nieczytelnych informacji. Wszystko jak na dłoni!
- Teraz widzicie także więcej niż dwa (jesli jest taka potrzeba) zdjęcia. Możecie kliknąc sobie w "dodatkowe zdjęcia" i wtedy macie zbliżenia albo zdjęcia na człowieku - żeby mniej wiecej zobaczy jak co się układa. Ajt?
- ONE HIT oczywiście zostaje - dla tych co bez kasy i dla tych z naturą myśliwej
- Macie całą masę opcji, możecie zapisac się do newslettera, żeby nie śledzic nas nigdzie tlyko czekac aż napiszemy Wam, że mamy nowe, wypasione rzeczy, a wy wtedy tylko klikacie w zakładkę ulubione, toxic candy i buszujecie, że hej!
A teraz najważniejsza sprawa!:
Sklep jest pod adresem, możecie się już logowac, poklikac sobie, obeznac się z możliwosciami, zobaczyc co i jak i upolowac juz kilka ciuszków. Don't panic - właśnie za oknem świeci słoneczko a ja siedzę z tłustymi włosami w gaciach i nieparzystych skarpetkach i wrzucam z uporem maniaka te wszystkie ciuszki, o które pytacie "czy były, czy będą" itp. Jeśli czegoś nie wrzucę - znaczy, że tego nie ma, nie zawieruszyło się, nie zostało odłożone i nie czeka na promocję, nie jest lekko uszkodzone ani w ogóle nic z tych rzeczy. Znaczy, że jest totalnie wyprzedane! Wszystkie lekko podniszczone lub zawieające wady rzeczy będą na One hit z opisem owych wad i z niziutką ceną.
Sklep już kilka z Was widziało, inne mogą zrobi to teraz - ale ostrzegam, że doprowadzenie go do stanu nasycenia towarem i osiągnięcia dużego współczyniku uślicznienia sklepu (jakby powiedział pan poniedzielski) zajmie jeszcze troszkę.
Niemniej zapraszam Was osobiście już teraz!
Mówiłam dla Was ja, Blumchen.
P.S Wszystkie uwagi odnośnie sklepu, jego działania i tego jak się z niego fajnie korzysta ( błagam nie mówcie, że niefajnie) możecie wysyłac listem w butelce na stary, szczeciński adres, gołębiem pocztowym lub miejskim na krakowski adres albo najlepiej na adres mailowy [email protected]