Chwilowo straciła panowanie nad sobą
Bała się tego co właśnie ją ogarniało
Zapragnęła miłości!
Choć nie wiedziała co to, to chciała jej
Ale nie byle jakiej!
Chciała by owym uczuciem obdarzył ją mężczyzna
- kolejny absurd.
Na szczęście dopiła lampkę wina
I głośno wyśmiała swoje ciche myśli, które były niedorzeczne
Prawie oszalała
Na szczęście wszystko wróciło co normy
Znów była sobą
Pozbawioną uczuć i oczekiwań zołzą...