Nie wiem do jakiego typu ludzi można zaliczyć moją chorą na świat osobę.
Potrafię rozwiązywać cudze problemy, ale nie potrafię pokonać własnych demonów.
Każdego nowego dnia zaczynam wszystko od nowa.
Walczę, mimo braku sił.
Krytycznie spoglądam na świat, ale wiem, że sama potrzebuję masy pracy.
Wspieram innych, choć sama potrzebuję jeszcze większej pomocy.
Poza tym uśmiecham się, żartuję, płaczę i kłamię - jak każdy, choć codziennie obiecuję sobie tego nie robić.
Czasem jestem z siebie dumna, lecz częściej po prostu sobą zmęczona.
Zwyczajnie. Normalnie.
Nienawidzę mojej nadwrażliwości, sporo mi ona utrudnia. A może przeszkadza?
Nienawidzę, gdy mi nic nie wychodzi, nienawidzę swoich wielkich słabości, nienawidzę swojego strachu.
Czasami nienawidzę żyć.