Prawda nie może być nie szczera.
Był oryginalny, duże bluzy, ciągle słuchawki w uszach i bity które sam tworzył. Przystojnie wyglądał każdego dnia, co dzień lepsze perfumy, a na skinienie palcem mógł mieć każdą lalkę. Pewnie przez to wszystko, leciała na niego każda panienka.Kkażda się nim zachwycała, specjalnie przechodziła obok niego i udawała zabawną, żeby się mu przypodobać. Siedział pewnego dnia na ławce, pisząc coś na kartkach swojego zeszytu. Usiadłam na przeciwko, patrząc na niego spod daszka dużej czapki swojego kumpla. Nagle zadzwonił telefon ' kurwa , że też w takiej chwili ' , odrzuciłam połączenie i wróciłam do patrzenia na niego. Zajarzyłam że pewnie pisze kolejny tekst piosenki. Podniósł się i podszedł do mnie, zostawiając obok mnie zapisaną kartkę. Spojrzałam kątem oka, niepewnie biorąc ją do ręki . ' Uwielbiam kiedy na mnie patrzysz, pozwalam robić to tylko tobie, bo tylko twój wzrok kocham. '
Świat wypadł mi z moich rąk
Jakoś tak nie jest mi nawet żal
Były momenty gdy tak cholernie Cię potrzebowałam, gdy cały ten ból skupiał się w klatce piersiowej i przygniatał nie pozwalając oddychać. Nie było Cię wtedy, nie było w tych najgorszych chwilach, gdy wypuszczałam z rąk swoje życie. Co robiłeś kiedy ja wytyczałam na nadgarstkach kolejne ścieżki bólu? O czym myślałeś wtedy kiedy ja leżałam nago na zimnych płytkach łazienki i próbowałam się przekonać, że to wszystko ma jednak sens, a pragnienie śmierci to tylko przejściowy okres. Nie słyszałeś mojego płaczu przeplatanego z krzykiem. Zabrakło Cię, a teraz wracasz ,gdy już nauczyłam się być silna. Nie po to umierałam kilka miesięcy temu żebyś teraz to spieprzył.
Nie wierzę w dziś, ale chcę wierzyć w jutro. Chcę patrzeć w przyszłość i nie mówić 'trudno'.
Zgubiłam się pośród setki wspomnień , w życiu absurdu.
I daj mi tylko jeden powód, a wstanę i pójdę dalej .
I to jest z góry wiadome, że jak ma się coś spierdolić, to spierdoli się u mnie.
Piona za wsparcie, za teraz i na starcie.
Mam do Niego pretensje, że tak z dnia na dzień zerwał kontakt. Mimo, że wiedział jak bardzo mi na Nim zależy, wciąż ranił. Bawił się moimi ucziciami, odzywał sie tylko wtedy gdy miał na to ochotę. Nie obchodził go fakt że swoim zachowaniem łamie mi serce. Nigdy nic mi nie obiecywał.. Nie byliśmy nawet parą. Ale mimo to w sercu była mała nadzieja na NAS. Może byłam troche za bardzo naiwna wierzac Mu we wszystko co mówił, wybaczając każdą wyrządzoną krzywde.|ps
- tylko uważaj na przejściu dla pieszych
- grozisz mi ?
Jak sobie przypomnę że kiedyś cie całowałam to mam ochotę umyc sobie zęby domestosem.
- ej, dziś jest dzień frajera.
- przecież dziś są moje urodziny!
- no, przecież mówię.
Wracałam z melanżu, więc wiem co to droga krzyżowa, dziwko .
Świat to nie facebook. Tu nie wystarczy lubić. Tu trzeba kochać.