Tak się przygotowywałam do Wigilii :D Żeby już nie było, że olewam to tak do końca te całe święta, postanowiłam zachować mikołajowy wygląd, którego tu nie zobaczycie... kolorów także. No ale od czego ma się wyobraźnię :D:D
A że rodzinka ze mną na czele jest tak twarzowa i fotogeniczna, wolałam się wstrzymać z ukazywaniem innych zdjęć :D:D
Nie spodziewałam się, że wszystko (no prawie wszystko) wypadnie tak fajnie :D:D Wino, stary dobry rock, "kochana" grecka muzyka i pół rodzinna atmosfera przyprawiły mi wiele radości :D:D Jednak najmilej było jak się z Belą obudziłyśmy o 6 rano :D:D Z przyczyn wysuszenia organizmu postanowiłyśmy napić się kranówą.... woda była sucha, a na koniec dosłownie wyszła mi nosem :D:D
Taaaa... To tylko tak, co by uzupełnić skromne zdjęcie... Może jakoś za dnia napiszę coś na Blogu :D:D