Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa,
żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować.
Wakacje dobiegły końca, ale to już wszyscy przecież wiedzą. Z jednej strony jest troszkę smutno, ale z drugiej muszę przyznać, że się cieszę. Nie dlatego, że tęskniłam za szkołą, wręcz przeciwnie, aczkolwiek przecież nie można wiecznie żyć zabawą! Coś się kończy, coś się zaczyna, odwieczna prawda - to, że kończą się wakacje, nie oznacza, że wszystko zmieni się na gorsze. Powinno być wręcz przeciwnie, wypoczęci (przynajmniej teoretycznie!) rozpoczynamy nowy okres, nowy rozdział i to jest dobre :)
Jeśli chodzi o mój letni odpoczynek... Może nie był zbyt ambitny jeśli chodzi o pracę z końmi, ale mimo wszystko dużo mi dał, przede wszystkim do myślenia. Doceniłam to co mam, doceniłam mojego konia. Zaczęłam zauważać zmiany, które zaszły w naszej pracy odkąd się poznałyśmy. Przedwczoraj, po jeździe wyszłyśmy na łąkę i tak po prostu spacerowałyśmy, koń odprężony się zatrzymywał, pez problemu cofał! Pewnie wydaje się to niczym, bo co w tym dziwnego, ale dla mnie to ogromne szczęście, ogromny postęp! Mój koń który z każdą próbą jazdy w innym miejscu niż ogrodzona ujeżdżalnia brykał, stawiał się, próbował mnie zrzucić i uciekał do stajni - ze spokojem cofał, kiedy siedziałam w siodle! I może to nic, ale jestem szczęśliwa. Jestem na prawdę szczęśliwa, bo małymi kroczkami idziemy do przodu, wolno, mozolnie, z różnymi przeszkodami po drodze, ale idziemy... razem :)