Im mniej wiesz, tym bardziej myślisz, że wiesz.
Im więcej wiesz, tym bardziej zdajesz sobie sprawę ile jeszcze nie wiesz.
Dziś miałam jechać do stajni, w końcu nie pojechałam, ale za to dużo sobie przemyślałam. Czasem dobrze sobie tak usiąść i pomyśleć, zastanowić się dlaczego, co, po co i jak. Wysnułam w sumie dużo wniosków, wiem czego chce i jak chce to osiągnąć. A przede wszystkim wiem co zmienić, wiem, że nie będe próbowała nic zmieniać w koniu, będe zmieniać siebie. Muszę się zmienić, bo dopóki tego nie zrobię, to nie zrobię też nic dobrego z Tajgą. Z pewnością kluczową rolę w całym problemie, lub też w rozwiązaniu tego problemu stanowią emocje. Emocje, których ja nie potrafię kontrolować i to zbyt często wychodzi i nigdy nie ma to dobrych skutków. Gdy we mnie wzrastają negatywne emocje to samo dzieje się w koniu. Gdy natomiast jestem pozytywnie nastawiona i radosna otrzymuje konia chętnego do współpracy i zadowolonego. Nie mogę o tym zapominać, a często tak właśnie się dzieje i to jest przyczyną późniejszych nieporozumień i niepotrzebnych nerwów.. To nie jest wcale łatwe, nikt zresztą nie powiedział mi nigdy, że takie będzie. Mam tylko nadzieję, że mój bardzo wyrozumiały jak dotąd koń dalej będzie w stosunku do mnie tak cierpliwy i, że dalej będzie tak niestrudzenie próbował mnie czegoś nauczyć - może uda mi się w końcu tę szansę jaką mi daje wykorzystać :)