"Siedze sobie gdzies z boku nikt mnie nie widzi, pale skreta
Atmosfera wokol jakas nieprzyjemna, coraz bardziej napieta
Przyszli chlopaki odpicowani podrywac dziewczeta
W koncie sali grala wtedy orkiestra deta..
Jakis diabel chcial ze wpadla im w oko ta sama czerwona sukienka..
Orkiestra przestaje grac, z glosnikow leci jakies mocne uderzenie
on (..) odwraca sie do chlopakow swoich i mowi:
"Patrzcie na ten tyleczek, patrzcie na te balony,
Ona bedzie moja, zakochalem sie a nie mam przeciez jeszcze zony"
Ja spokojnie siedze (..) choć coraz bardziej przerażony
Zaplacic rachunek i wyjsc cichutko przez nikogo nie zauwazony?
A on wtedy do niej: "Zabawimy sie krolewno ty i ja"
Jej twarz pobladla, miala juz kolor sciany
I mowi, przerazona, wskazujac na mnie:
"Nie jestem tu sama, to moj mezczyzna
Wiec lepiej uwazajcie, bo to chlop ze stali
I ode mnie szybko lepiej sie odwalcie
Chlopaki wybuchaja smiechem: "Ten frajer z pania?
Ta ciotunia kurwa mac, pani chyba zartuje?!"
Nim sie obejrzalem juz jeden piescia wymachuje
Nie ma jak wakacyjna przygoda
Z rana dobry humor mialem
I taka sloneczna byla pogoda
Dobry chlopak byl jaka szkoda
Czerwona sukienka rzuca mi sie w ramiona
Godzine temu tylko tego chcialem
O tym marzylem, o tym myslalem
A teraz, co wlasciwie sie stalo?
I nagle widze czerwona sukienke
Jej piekna, dluga, zgrabna reke
Usmiecha sie i mowi: "Dziekuje
Tak glupio sie teraz czuje"
Lecz mam sposob by odwdzieczyc sie przystojniakowi
Jesli sluchaja mnie dzieci, zatkajcie uszy swoje
Bo to co sie stanie drodzy panowie i panie
Na to trzeba miec lat ponad osiemnascie!
Jesli nie macie tyle magnetofon wylaczcie, swiatla zgascie
Czerwona sukienka odpada zgrabnie od calosci
Ona mowi: "Ja pragne twojej milosci
Bierz mnie, bierz mnie w calosci
W calosci jestem twoja"
I zbliza sie do mnie z namietnymi ustami
I mruczy, moglbym tak sluchac jej godzinami
Jest blizej i blizej i blizej i blizej i blizej...."