-Chłopaki no ! Uspokujcie się . Jestem tutaj i żyję .-powiedziałam i wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
W pewnej chwili zobaczyłam za ścianą Zayna . Popatrzyłam na Louis'ego , a on wiedział o co chodzi i kiwnął potakująco.
-Louis pójdę sama .-powiedziałam gdy Louis trzymał mnie za ręke i szedł w stronę drzwi.
-Na pewno ?.-spytał Louis.
-Tak . Poradzę sobię.-odpowiedziałam i wyszłam za drzwi.
-Jess.-powiedział zaskoczony Zayn i chciał mnie przytulić ale się powstrzymał.
-Hej . Jak się czujesz ?.-zaptałam siadając koło Zayna.
-Ohh . Jess przepraszam !.-krzyknął Zayn i rozpłakał się.
-Zayn . Uspokuj się . Jesteśmy w szpitalu . Za chwilę zamkną Cię w izolatce.-powiedziałam i otarłam łzy Zayn'a.-Daj telefon.-powiedziałam i otworzyłam ręke.
-Po co ?.-zapytał Zayn i podał mi telefon.
-Po jajo . Musze do kogoś zadzwonić a nie mam swojego bo został rozjechany.-powiedziałam i zadzwoniłam do Perrie.
-Jess ! Co ty robisz ?!.-powiedział Zayn ale uciszyłam go.
-Halo ? Cześć jestem Jess . Ty musisz być Perrie. Posłuchaj Zayn zrobił błąd zrywając z tobą . On Cię kocha a ja wam w tym przeszkodziłam . Dasz mu drugą szanse? Jak chcesz możemy się spotkać u mnie w domu na Wall Street 27b ok ? Ok . Jutro o 20.00 . Pa . Do zobaczenia.-powiedziałam i po skończeniu rozmowy oddałam telefon Zaynowi .
-Coś ty zrobiła ?.-zapytał Zayn .
-Zayn ja wiem że ty ją kochasz . Nie chce żebyś winił siebie za to co się stało . Po prostu jutro o 20 porozmawiamy z Perrie .-powiedziałam , wstałam i poszłam się wypisać by jutro wszyscy byli szczęśliwi.
CDN