ie rozumiem ostatnich wymogów z mojej strony,elokwencja i pewne czucie słowa.Nagle złapał mnie głód wiedzy.Możliwe że tylko dla tego,że nie czuję się pewnie w czym kolwiek co zrobię.Odważne słowa podbijają świat.
Nie umiem robić nic do końca,nie jestem w stanie malować w domu,to takie chore poczucie zamknięcia i ograniczenia przestrzeni.
Chciałabym być taką mało Wiciowatą osóbką.Odważną,przebojową.
Będę cicha,radosna,dzika,monotonna.
A priori,nawet wyglądam jak nudziaz.
Mam wrażenie że znowu się powtarzam,ZNOWU widzę to samo,znowu.
Nienawidzę tych dni wolnych,przymusowych wyjazdów.Czy naprawde przymusowych?Znowu czuje się tu źle,nie chce.Nie mam pewności.Nawet wiem co będę robić.Otóż uciekać przed spohrzeniami i rozmowa.Nienawidzę długich weekendow.Są do niczego.
Jutro jadę do kina,a potem pewnie z Krzebiata do biedronki.Cwel jeszcze nie dzwoni,pewnie zadzwoni jk zaczne myć głowę.
A po za tym to za bardzo jednak wychylilam głowę z mojego świata.
Pieprzony monolog.