Lubię to uczucie gdy towarzyszy mi wyniosłość i zobojętnienie,dobrze jest poczuć takie "nic".
Zaczęły się rekolekcje,co oznacza że rano mam wolne,idę malować a potem 2 lekcje,albo 1 trochę przedluzona.
Po szkole posiedzialam z Krzebiata,powydurnialismy się trochę.Jeszcze na zbiórke lece,a potem pewnie ogarne pokój.
Tak sobie mysle że dobrze byłoby schudnac,tak wiem znowu.Denerwuje mnie to że jak robię postępy zaraz uderza jakąś nie poskromiona akceptacją co do siebie,he faza co? A potem tylko patrzysz na to ochydztwo przed lustrem.Możesz się zesrac i obsmarowac lustro a i tak będzie dla Cb zawsze piękniejsze.Co ja mam z głową,to potęga.
Jest narazie dobrze,póki nie zostawicie mnie samej.
Szukamy ignorancji,boli nas brak cudzej uwagi...
non sens.
"Apokalipsa nie musi koniecznie oznaczać ognia i siarki. Może wydarzyć się na poziomie naszej osobowości. Jeżeli wierzysz, że jesteś centrum swojego wszechświata i chcesz ten wszechświat zniszczyć, wystarczy tylko jedna kula"