Miałam zacząć w końcu regularnie dodawać posty. Jednak ostatnio tak jak powiedziałam koniec przyjemności i trzeba było się zabrać do roboty- to też tak zrobiłam.
Projekt za projektem- noce nie przespane, ale tak to już bywa, kiedy się zabiera za wszystko na ostatnią chwilę.
Tak więc w sumie za dużo się nie działo.
No może oprócz dzisiejszego dnia...
Najpierw poszłam wraz z Magdaleną i Marysią do naszej ulubionej kawiarni... a tam Magdalena sprawiła, że jej bita śmietana z kawy znalazła się na stole, tym samym rozbawiając właściciela, który nigdy się nie uśmicha... następnie na serwetce napisała po portugalsku: bardzo dziękujemy i podpisała mnie, Marysię, a także siebie.
Potem poszłyśmy na stołówkę... gdzie nie mogłyśmy pohamować się od śmiechu.
Aż mnie brzuch zaczął boleć, ale to w naszym przypadku norma...
Marysi kebeb był nieziemski, a to jak ona wraz z Magdaleną popatrzyły na mężczyznę, którego nazywamy Pablo, kiedy powiedziałam:"
patrzcie na Pabla jaki żigolo" i w tym samym momencie się na niego popatrzyly, a potem wszystkie zaczęłyśmy się śmiać, ale naprawdę jego stylóweczka była "niewiarygodna" - bezcenne ;)
To tylko jeden z miliona innych przypałów jakie dziś zaliczyłśmy... dla Waszego dobra- nie będę ich opisywała :P
Następnie ponownie udałyśmy się do naszej kawiarni... tym razem, aby robić tam projekt, bo w domu nie mogłyśmy się skupić.
Kiedy usiadłyśmy na "naszym" miejscu... zobaczyłyśmy, że karteczka, a właściwie serwetka wisiała na ścianie, a urocza właścicielka dała nam łatki z nazwą kawiarni :D
A teraz niestety już muszę kończyć, bo wciąż robię jakiś durny projekt, którego kompletnie nie rozumiem, ale czy to ważne.? :P
Inni zdjęcia: 1435 akcentovaClonnage. ezekh114Sobota patusiax395... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24