Otóż po 3 misiącach pobytu w Portugalii, wraz ze swoją przyjaciółką postanowiłam się wybrać nad ocean.
Taki maly wypad z okazji Mikołajek.
Ale oczywiście, jak to z naszym szczęściem bywa, pogoda nam nie dopisała, co widać zresztą na zdjęciu.
Przez wszystkie dni było naprawdę ciepło. Kiedy zaś my postanowiłyśmy jechać- nadciągnął deszcz, a wiatr wiał tak niemiłosiernie, że myślałyśmy, że nam parasolki połamie.
Ale to nie koniec naszych przygód...
6 grudnia zamiast Mikołajkami- okazał się być Dniem Klauna. To nie żarty.
Wychodząc z galerii z Porto, zaczepił moją przyjaciółkę klaun.
Żeby nie zanudzać całą opowieścią, powiem tylko tyle, że otrzymałyśmy od niego zabawki z balonów, ja fioletowego łabędzia- Magdalena zaś niebieskiego, zboczonego misia, który notabene podobno jest jej chłopakiem (słowa Klauna).
Portugalia coraz bardziej mnie zaskakuje ;)
Niestety muszę kończyc opowieści z cyklu "moje dziwne życie", bowiem dzisiaj czeka mnie egzamin z portugalskiego, który jest naprawdę... beznadziejnym językiem.
Inni zdjęcia: 1435 akcentovaClonnage. ezekh114Sobota patusiax395... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24