To był zdecydowanie najlepszy weekend przedmaturalny jaki mogłam sobie wymarzyć, zdecydowanie najlepszy weekend od dłuższego czasu. :)
piątek zakończenie roku, bieganie po urzędach, wieczorem Milky - kocham kocham kochaaaam się bawić w takim towarzystwie, to zdecydowanie była jedna z lepszych imprez, nasze pokrętne powroty do domu również wielbię ;) w domu koło 1.00 i rozpoczęcie pakowania, sprzątania pokoju. ostatecznie dwie godziny snu i zbiórka przed kościołem o 6.00 i choć na początku powiedziałam do mamy "zabije Cie" gdy zobaczylam jaka ekipa jedzie na te pielgrzymke, to wracając, odległość do domu zmniejszała sie zdecydowanie za szybko. powiem tak, nie mam już 2 babć tylko jakieś 8-10 ;) wszystkie moje babcie i dziadków zastępczych oraz najlepszy, najbardziej rozśpiewany i roześmiany tył autobusu ukochuję i pozdrawiam, będąc z nimi te kilka dni odpoczęłam od wszystkiego. te kilka starszych osob które siedziały przed nami w autobusie, jadły ze mną i mamą przy stole, dały mi niesamowity kop pozytywnego myślenia, jeśli będąc w tym wieku, an tym świecie wśród takich ludzi można być tak niesamowitym, uśmiechniętym człowiekiem, to ja już się nie boje starości. nie wiem, co było najpiękniejsze. Krakow tak, jak zapamiętałam - pełen powietrza. klimatu. kocham te miejsce i zamieszkam tam, zamieszkam tam kiedyś choćby nie wiem co. może za pare lat, może na emeryturze, ale zamieszkam. wyjazd przeplatany kupą śmiechu, nauką (tak tak, wzięłam swoje sterty notatek nawet do kopalni w wieliczce :D ) Święty Krzyż w drodze powrotnej - coś czego potrzebowałam zdecydowanie, w tym miejscu czuje sie Boga. niesamowite przeżycie, szczególnie ucałowanie relikwii. beatyfikacja na Łagiewnikach mimo deszczu i wiatru, będących przyczynamimi mojej dzisiejszej gorączki grypy i kataru na długo zostanie w mojej pamięci. najlepiej, siłą rzeczy, wspominam Wieliczkę. bo gdyby nie ta kopalnia... ale o tym pisać nie będę. cieszę się w sobie, jestem pełna dobrych myśli, ale może nie będę ich przelewała jeszcze tutaj. :) :) :) :)
Kraków jeszcze nigdy tak jak dziś...
mimo wszystko cieszę się, że siedzę już w dresie, opatulona po uszy pościelą w motylki, z wielkim kubkiem gorącej herbaty. odpisywanie na stosy wiadomości maili od znajomych, ktorych nazbieralo się przed te pare dni tyle, że w głowie się kręci, wspominanie wyjazdu i odpoczynek przed maturą to coś, co w 100% daje mi szczęście. :)
E.T. - K. Perry
Inni zdjęcia: 1434 akcentova4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906;) virgo123Pierwiosnki elmar... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24