Muszę zejść na ziemię. Chodź nie chcę.
Niszczę sobie życie od analiz tego co było, od przeszlośći.
Od wymyślania dialogów, sytuacji, na które i tak się nie odważe.
Tworzenia wielkich planów, których nie jestem w stanie spełnić.
Żyć tym co mam. I cieszyć się nawet z drobiazgów.
Pokonoać swój największy starch. Wtedy on traci swoją moc. I znika. Ty jesteś wolny.
Łatwej jest uciec, niż stawić mu czoła. Dlatego trzeba się uzbroić w determinację i pozytywne nastawienie.
Nie chcę przejmować się aż tak, tymi wszystkimi nie powodzeniami...
Posiedzieć w ciszy, odpocząć.
http://www.youtube.com/watch?v=UmUoiCUIT8E Kiedy miłością podbijamy kosmos.