29 lipca 2012r.!
ta historia miłosna zaczęła się od festynu.. głupie zauroczenie, ciągle sms'y, spotkania, czułe słówka.. wiecie o czym mówię, prawda? było idealnie.. po prostu otrzymałam od niego to wszystko czego brakowało mi w poprzednim związku.. nie chciałam nigdy go stracić.. chociaż po tygodniu stwierdziłam, że to wszystko rozleci się bardzo szybko, a ja będę tylko cierpieć i tyle.. ale był za idealny.. nie potrafiłam z niego za żadne skarby zrezygnować.. i się nie pomyliłam.. ok. 2 miesięcy było jak w bajce.. po prostu nie dało się nie zakochać.. miał same zalety.. wszystko czego tylko mogłam sobie zapragnąć.. oczywiście miał jedną wadę jak każdy.. pił.. nie mówię, że był alkoholikiem, bo nie był i nie jest.. pracuję normalnie i te sprawy.. ale chodzi o sam fakt, że lubił pić w weekendy, rozumiecie imprezki i te sprawy.. na początku to wszystko wyglądało dość normalnie.. później zaczęły się schodki.. po prostu nie mogłam się z tym pogodzić.. wiecie miałam czasami pretensje i wgl.. po prostu chciałam, żeby zrozumiał.. ale to nic nie zmieniło.. po 3 miesiącach się rozstaliśmy.. może dla was wydaje się to śmieszne, ale nie przestałam go kochać.. minęło już od tego czasu niecałe 9 miesięcy.. jest w chuj ciężko.. raz spotkaliśmy się na imprezie.. nie potrafiliśmy obojętnie obok siebie przejść.. wyszła taka akcja, że siedzieliśmy w samochodzie... oczywiście nie sami.. ale nie potrafił nic nie robić.. widać było, że nie potrafi obojętnie przejść obok mnie.. ale tylko tyle, wspaniały dzień i koniec.. były też inne imprezy, na których się spotkaliśmy.. ale było widać, że nie chce do niczego wracać.. i mnie unikał.. bo wiedział, że nie będzie potrafił tak po prostu odejść i wgl. ale spotkaliśmy się właśnie 27 lipca.. 4 dni temu.. spędziliśmy razem całą imprezę.. nie potrafiliśmy inaczej.. ale to i tak nic nie zmienia.. nie potrafimy już chyba być szczęśliwi razem.. każdy ma po prostu swoje życie i musi tak zostać.. chociaż nadal mamy ten sentyment .. i jesteśmy dla siebie ważni .. ale to tyle.. spotkaliśmy się na imprezie też 28 lipca , od razu na drugi dzień, bo to był festyn w jego miejscowości.. ale ja już nie chciałam nic.. po prostu wiem, że musi tak zostać.. wtedy nie mogłam inaczej , ale w niedzielę postanowiłam się ogarnąć i wgl. nie warto w nic się tak bardzo angażować.. już teraz wiem.. prawie 9 miesięcy, a ja czuję się jakby to było wczoraj.. ;< uwierzcie! tutaj nie ma takich aż szczegółów.. ale byłoby ciężko je tu opisać, bo to w chuj boli.. i to nie to samo, nie da się opisać jak się czułam wtedy, a jak dziś! (...)
kilka opisów pasujących do tej sytuacji:
spójrz na nią . postaraj się wytłumaczyć z tego , co jej zrobiłeś.
okazyjnie to można się napić, a nie kochać.
czyli teraz każde z nas pójdzie w swoją stronę? poudajemy że mamy siebie w dupie, dobrze rozumiem?
nie, nie byłeś pierwszy ale chciałabym abyś był ostatni.
jestem idiotką, bo czasem myślę, że moglibyśmy to naprawić.
to uczucie, gdy chcesz mieć całkowicie wyjebane, ale jednak Ci zależy..
udawajmy, bo tak ku.rw.a najłatwiej.
- tak mi ciężko bez niego..
- widzę.
- szkoda, że on nie widzi..
i ten.. kocham Cię, wiesz?
Inni zdjęcia: 1434 akcentova4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906;) virgo123Pierwiosnki elmar... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24