dzisiaj uświadomiłam sobie, że stałam się aspołecznym skurwielem
i choć to zabrzmi strasznie, to.. nie wiem, czy chcę to zmienić. jest mi tak dobrze. jest okej. staram się.
nie czuję się na silach do czegokolwiek. nadal strasznie cierpię, ale już się do tego stanu przyzwyczaiłam
masochizm
tak totalny
cierpienie na własne życzenie, gratulacje ola, upadasz coraz niżej
śmieszy mnie fakt, jak kilka snów jest w stanie rozpierdolić człowieka. kilka zlepek marzeń, słów, które nigdy nie zostały wypowiedziane. znowu boję się zasnąć. 02:15
i bynajmniej nie są to koszmary i.. chyba właśnie to jest najgorsze. całość jest zbyt idealna. zbyt nierealna. ale to nadal tylko niespełnione marzenia.
ten ryk rozpaczy po przebudzeniu
to pragnienie, żeby tylko sen okazał się jawą
żeby znowu nie był tylko marzeniem
rozdrapywanie starych(nowych?) ran mi nie służy. chcę zrobić mu krzywdę, ale jeżeli ktokolwiek inny by to zrobił, zabiłabym. to się nie trzyma kupy
potrzebuję jakiegoś ratunku
pomocy
nie wiem
wyciągniętej dłoni
próbowałam już wszystkiego
ale te sny ciągle wracają
i wracają
i wracają
i wracają
mam dosyć