Kolejna nowa historia, coś zaczętego. Ze wszystkich stron czuję wpływ jaki mam na to, co się wydarzy.
"Zależy co z tym zrobię, prawda?"
Wszystko w moich rękach, muszę o nie zadbać ^^'.
Postanowiłam poddać się lekkiemu praniu mózgu, mając jednak świadomość, że to właśnie pranie mózgu - więc na ile je przyjmuję? Z innej strony patrząc - wiecznie jestem poddawana tysiącom sugestii, wpływom, którym można nadać podobne miano.
Czy po tym praniu mój umysł (z mózgiem w mojej wypowiedzi tożsamy) jest czysty czy tylko bardziej brudny, a przykryty czyściejszą płachtą? - nie wiem tego.
Kolejny tor, czyjeś przyjęte myślenie, wszystko niewiele daje, a 'własnej, prawdziwie własnej' drogi przecież nie znajdę, bo musiałabym przejść przez wysokie trawy, którędy nie szedł nikt.
Coś wybiorę, coś znajdę.
I ktoś mi w tym pomoże.
Coś stworzę.
A ona będzie przy mnie ;*, mam nadzieję, tak myślę.
Nadużywam niektórych słów - wiem o tym. To chyba.. normalne?